Karaluch

Posted: Październik 12, 2013 in i jeszcze coś

Kiedy wchodzę do klatki schodowej dozoczyni tańcuje przed windą. Ma chore biodro. Nie jest sexy.

– No! No już! – mówi energicznie tupiąc w coś nogą. Kieruję na nią pytający wzrok i cicho zaznaczam swoją obecność uprzejmym:
– Dzień dobry…
– Nie żyje? – pyta, lekko sapiąc i znowu tupie.
– Słucham, co?
– Prusak! Nie żyje?
Po kolejnym tupnięciu dostrzegam o co chodzi. Dozorczyni tupie w zawleczkę od puszki, którą ktoś niefrasobliwie rzucił na podłogę korytarza. Pod windą ciemnawo, ciemny kształt na linoleum wyglądał jak robak. Z tymże oklejony od piwa. Co ona podniosła nogę, zawleczka lekko przyklejała się do podeszwy, potem odklejała się i spadała przesuwając się o parę centymetrów.
Do tanga trzeba dwojga.

Myślę, że każdemu z nas czasem taki prusak się do podeszwy przyklei, metalowy, nie ma go jak ubić. Kwintesencja pancerności. Wciąż wydaje nam się, że nóżką zalotnie do nas fika.

Być jak Charles.

Posted: Sierpień 24, 2013 in mała lingwistka

 

Charles Darwin w wieku, w który właśnie wkroczyłam, lat 26ciu, popłynął na Galapagos. To tam powstały zręby jego największego dzieła.

Nie mam siły na podsumowania, jest chujowo, ale stabilnie. Ale potem dzwoni On, nie mogę spać całą noc i rano, wymięta jak prześcierdło, myślę sobie, że teraz będzie lepiej. W tym roku będziemy podbijać świat. Charles patrzy.

 

Drogi Pamiętniczku,

To oczywiste, że czasem trzeba byłoby zgrać obszary nietrwałej pamięci na jakiś bardziej pamiętliwy nośnik, ale też oczywiste jest, że bez Niego dzieję się niewiele. Nic właściwie. Tylko czasem Jego telefony o kotku, który nie żyje i chuju, a nie weterynarzu.

Zatem nie bardzo jest ochota, a gdy ochota jest – nie wypełnia jej zanadto treść.

Treść ostatnio kolekuje głównie z „żołądkowa” i chociaż nie chodzi tu o popularny napitek, w świetle kulinarnych jarzeniówek toczy się przygoda.

Były więc przegrzebki ze zmodernizowaną wersją aloo gobi, o czym pisałam na Google+, po których nic nie smakuje tak samo. Przypomina mi się, jak Anthony Bourdain pisał o wypitych za młodu małżach, które lepsze były niż pierwszy pocałunek.

Mój pierwszy pocałunek? Nie pamiętam. Domyślam się z kim (Marcin), domyślam się gdzie (klatka schodowa, 10 piętro, ciemno), ale neurony nie błyszczą. Pamiętam jak w szóstej klasie koszula mojego ulubionego kolegi utytłała się w farbach plakatowych na plastyce i poszliśmy ją do mnie uprać. Dzielnie usunąwszy plamę oddałam mu czyste odzienie i wymawiając jednocześnie „proszę” w odpowiedzi na jego „jaaa, dzięki” cmoknęłam go w gładki, chłopięcy policzek. To pamiętam, to bardzo dobrze pamiętam. Chłopak był mądry, zabawny, pyskaty i niegrzeczny – ale zamiast pachnieć kawą czy papierosami, które przecież lubił – pachniał jakoś tak kakao na mleku.

Przegrzebki zatem były soczyste jak owoce granatu i delikatne jak pocałunek na dobranoc. Wszystko było na swoim miejscu, każda przyprawa, garnirunek, plasterek ziemniaka w kurkumie.

Był ojciec Patryk w brązowym habicie, podający benedyktyńską nalewkę. Nieszczypiące ciepło rozlewające się wzdłuż przełyku na boki.
– Widzę, że jesteś zdziwiona. – podsumuje tylko on.

Kozi ser, piernikowy shortcake z Holandii oraz nasączane sosem sojowym suszone płatki alg. Konsystencje, które człowiek zna i rozumie, ale nie umie wyobrazić sobie, ile jeszcze połączeń czycha na niego za rogiem. Mamy ponoć 6 podstawowych receptorów smaku, tak jak i tylko kilka podstawowych kolorów – ale jakiż palety można z nich budować..!

Wchodzimy do chińskiej knajpki. Chińskiej z definicji, bo obsługa jest w całości skośna, potrafi po polsku tyle co liczebniki (ale niektórzy i tak pokazują na palcach) i mantrowe „doble, doble”, na określenie wartości smaku.
Siedzę przy kontuarze i z otwartą buzią przypatruję się cudom operowania wokiem. Buchające płomienie, para wodna, syk tłuszczu, przechodzenie jednej potrawy płynnie w inną.
Na talerzyku przede mną białe, ukośnie poprzekrajane plasterki puszystego tofu, o lekko żółtwym na zewnątrz zabarwieniu. Mogę zobaczyć, dotknąć naczynia, w którym się marynowały – czego tam nie było! Od cebuli i pieprzu po zupełnie nieznane mi wiktuały, które zapachem przypominają z lekka babciny rosół w niedzielę, w którą nie zabijano kurczaka.

Zupełnie nie wiem, Drogi Pamiętniczku, czemu mimo wszystko nie mogę się tym cieszyć razem z Nim, potakiwać nad talerzem i wracać do Niego sprawdzać, czy te specjały i mocne Malboro na deser po drodze nie zmieniły smaku jego dolnej wargi. Śniadym świtem, czyli bliżej południa, wracać do siebie i w końcu mieć ochotę do pracy.

I pełny żołądek.

Stan na koniec lipca 2013

1. Helena Bonham Carter
2. Amanda Palmer
3. Emma Watson
4. Barbara Stanosz
5. Maki Goto
6. Padma Lakshmi
7. Nataly Dawn
8. P. G.
9. Katarzyna Nosowska
10. Nigella Lawson
11. Anamaria Marinca
12. Lisa Randall
13. Olivia Wilde (głównie w „Tron Legacy”)
14. Cara Santa Maria
15. Sasha Grey

Stan na koniec lipca 2013

1. A.P.K.
2. Anthony Bourdain
3. Benedict Cumberbatch
4. Miyavi
5. Richard Dawkins
6. Hank Green
7. Johnny Depp
8. Andrzej Depko
9. K.D.
10. Nick „Pogo” Bertke
11. Iwan Rheon
12. Tom Hiddleston
13. Bartosz „Fisz” Waglewski
14. David Bowie
15. honorary mention – Humphrey Bogart (musiałam)

Off-screen time

Posted: Lipiec 14, 2013 in i jeszcze coś

Nie wychodzi mi. Nie umiem.

Najpierw ciało odmówiło mi posłuszeństwa i zaczęłam się szlajać po szpitalach. Równolegle rozpadła mi się bardzo dobrze rokująca na związek znajomość. Teraz nie dostałam się na studia doktoranckie.

Czuję, że życie chce mnie kopnąć w jaja, ale że nie mam ani penisa, ani jąder, to wali już buciorem gdzie popadnie w celu odnalezienia upragnionej części ciała.

Na dodatek A. wyjechał. Nie żeby jakoś specjalnie, nie, co roku wyjeżdża. Ale w tym jakoś bardziej to czuć.

Zapomniałam jak się śpi, co najwyżej nieporadnie przymykam oczy na godzinę-dwie, nim mnie to rwanie – (meta)fizyczne – zbudzi.

Jeszcze nie jest mi smutno, jeszcze jestem wkurwiona, a to dobry znak. Chociaż planu B też za bardzo nie mam.

Na Miziaka z ekranika
martwy piksel mruga
„Chodż, powiem Ci Internet,
noc przed nami dłuuuga”

corgi

Obrazek  —  Posted: Czerwiec 25, 2013 in Obrazowo