Książka, za którą ukłoniłby się renifer – „Opowieści z najdalszych przedmieść”

Posted: Kwiecień 21, 2013 in Ksiązkowo, Rant

opowiesciMoja miłość do poza-azjatyckich komiksów wzmacnia się z wiekiem, chociaż nie jestem do końca pewna, czy najnowsze dzieło Shauna Tana na naszym rynku to komiks, nawet jeśli wydało ją komiksowe wydawnictwo, Kultura Gniewu. To raczej ilustrowana nowela dla dzieci w każdym wieku, bo inaczej tego nazwać nie można.

Zanim ta pozycja trafiła do moich rąk, minęło trochę czasu. Nie znam się na rynku wydawniczym ogólnoświatowego komiksu, o tym, że Tan jest tak wszechstronnie nagradzany, że dostał nawet Oskara, dowiedziałam się dopiero po przeczytaniu „Opowieści z najdalszych przedmieść” – nie przypominam sobie, żebym wcześniej czytała ilustrowane przez niego książki albo widziała jego animacje. Ale po zobaczeniu przykładowych plansz, zakochałam się. Premiera tego cacuszka miała miejsce 5 lat temu w Australii, a kilka tygodni temu w Polsce. Zamówiłam jeszcze w przedpremierze i potem długo robiłam panom z PictureBook pod górkę, bo postanowiłam odebrać ją w wydawnictwie właśnie wtedy, kiedy pracowali nad Ligaturą (festiwal komiksowy) w Poznaniu. Mimo to, byli olśniewająco cierpliwi, ciągle w kontakcie pod telefonem i na mailu. Chwała im za to (szczególnie ciepłe pozdrowienia dla pana Michała Słomki; pan rządzi, po prostu).

W PictureBook (część Fundacji Tranzyt, tak jak wydawnictwo Centrala), dodatkowo zawsze włożą ci coś przyjemnego w paczkę i frajda jest sto razy większa, bo nigdy nie wiesz co. Firma jest stąd, z Poznania, i czego się nie tkną to dla mnie majstersztyk, nawet po podziale na sklep i wydawnictwo. Musicie więc przeczytać „Goliata”, „Dzieci i ludzi” czy „Polish Female Comics: double portrait”. Ale wróćmy do Kultury Gniewu i ich „Opowieści”.

To jest koronkowa robota. Bardzo staranne tłumaczenie, typograficznie prześliczne i w rozdziałach takich jak „Deszcz w oddali” lub „Zrób sobie zwierzaka” po prostu zwala z nóg ilością dłubaniny, która musiała mieć miejsce. Twarda oprawa, cudowna jakość koloru druku i to wszystko na papierze, jeśli ktoś się zna, Arctic the volume – przyjemnie twardym, lekko szorstkim i długo utrzymującym wątłą woń drukarni. Wszystko porządnie zszyte, bez jednego błędu drukarskiego czy literówki (nawet w mikroskopijnych napisach w tle obrazków!). Edytorskie cacuszko, ot.

Treściowo? Wszystko za czym tęskni wasze zbłąkane w wielkim mieście dziecięce serduszko. Możecie zarabiać 3000 PLN na rękę i mieć fajnego smartfona, ale zechcecie sobie przypomnieć wyprawę na koniec mapy ze starszym bratem i pomyślicie o tym, czy aby nie przydałby się wam w okolicy diugoń albo wodny bawół. Wszystkie krótkie (czasem ledwie dwustronnicowe) opowieści kuszą magicznym realizmem i zdają się czaić tuż za rogiem. Chociaż nieprawdopodobne, są też głęboko prawdziwe i chwytają za gardło, sprawią, że każdą jedną zapamiętacie i być może przekażecie kolejnemu pokoleniu. Ciężko by mi było wytypować ulubieńca, ale chyba pokuszę się o oddanie głosu na „Eryka„. Tytułowy Eryk jest studentem z wymiany i różnice kulturowe (oraz maleńki rozmiar, przeciętnego liścia, ale to szczegół) sprawią, że przyjaźń rodząca się między nim, a przyjmującą go rodziną będzie szalenie specyficzna. Zanim opowiadanie dobiegnie końca, wyciśnie wam „woow…” na głębokim, powolnym wydechu w eter.

Dodatkowym smaczkiem jest to, że każda opowieść jest ilustrowana w zupełnie innym stylu: japońskiego drzeworytu, ciepłego malarstwa Sardynii czy kolażu. Ogromny kunszt Tana wycieka z każdej strony, żadna ilustracja nie jest potraktowana po macoszemu, wszystko w tej książce zachwyca.

Chciałabym powiedzieć, że coś jest nie tak, opisać jakieś wady, ale po prostu byłoby to świństwo – niczego takiego w „Opowieściach z najdalszych przedmieść” dopatrzeć się nie sposób. Jeśli kiedykolwiek na moim osiedlu zawita święto bez nazwy (rozdz. 9), to właśnie tę książkę będę musiała oddać…

renifer

Komentarze
  1. giera pisze:

    świetna książka, choć nie komiks😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s