Akcja Reklamacja – czy mylimy się co do przyszłości?

Posted: Marzec 7, 2013 in Rant

Poznań ostatnio pokusił się – no, pokusiła się oddolna inicjatywa – o refleksję nad szpetotą reklam w obrazie miejskim. Zdarzyło się nawet kilka jaskółek, co to wiosny nie czynią, które pozdejmowały banery i inne obrandingowanie budynków, by postawić przed drzwiami zgrabną tablicę informacyjną.

Kiepska makieta

Czy „reklama dźwignią handlu” nie będzie prawdą w przyszłości i czy futurystyczny obraz naszych miast to nie upaćkane neonami skrzyżowania w Tokio czy Nowym Yorku?
I tak, i nie. Reklama zawsze będzie wiodącym sposobem na sprawnie rozegrany marketing, ale nie jesteśmy skazani na ociekające billboardami krajobrazy. Chociaż w silnie zindustrializowanym pejzażu wpiszą się w krajobraz, mniejsze metropolie, bez drapiących chmur budynków, przestaną nieudolnie brnąć w pstrokate bohomazy. Nieudolnie udają one zmodernizowaną rzeczywistość. Bardziej podobają nam się zielone krajobrazy, krzewy bzu i widoczne elewacje (chociaż, szczerze, pstrokatość parterów w starszych kamienicach nastręcza trochę niesmaku) niż wszędobylskie promocje i hasła.

Reklama osobista

Wraz z rosnącą cyfryzacją społeczeństwa, reklama przydrożna i nabudynkowa odejdzie w niepamięć. Za kilka, kilkanaście lat ważniejsza będzie dla nas reklama szeptana – chociażby ten szept miał się rozgrywać w wirtualnej rzeczywistości social networks. Jesteśmy bardziej skłonni ufać naszym znajomym i ich dobremu słowu niż obcej, choćby najpiękniejszej i roznegliżowanej, damie z plakatu. Wiemy też jak ich gusta mają się do naszych i zakładamy, że nie skłamią też co do wad danego produktu czy usługi, byśmy sami mogli podjąć wyważoną decyzję. Reklama też z tablic i billboardów, wskoczy do naszych smartfonów i komputerów.

Gra w popyt

Już teraz naszym wynikom wyszukiwania w google towarzyszą spersonalizowane reklamy, a kiedy dokonujemy zakupów w sklepie internetowym, interfejs na podstawie analizy big data proponuje nam kolejne produkty. Niedługo geotagging i GPS będą na tyle rozwiniętymi technologiami, że jeśli w porze obiadowej przejdziemy obok restauracji, nasz telefon zawibruje by zaprosić nas do środka i pokaże przykładowe menu.
O okularkach Google nawet nie wspominam. Augmented reality, która nam wypełni brakujące billboardy z powrotem.

Poza tym, marki coraz częściej będą inwestowały w grywalizowanie przywiązania do ich usług i produktów. Karta stałego klienta, raz aktywowana, sprawi, że na nasz mail przyjdą stęsknione wiadomości od pracowników placówki, której dawno nie raczyliśmy zaszczycić swoją obecnością. W urodziny wyślą nam zaproszenie na ciacho i kawę w przyjemnej atmosferze (żaden futuryzm – tak robi np. Starbucks, teraz także w Polsce), a raz na miesiąc, specjalnie dla naszych stałych klientów, nie, nie, stałego klienta, Ciebie, wyjątkowego z imienia i nazwiska, mamy produkt, który nie jest dostępny w ofercie dla „zwyklaczków” – spod lady! I do tego za dwa razy tyle punktów co analogiczne produkty, więc te z normalnej oferty będziesz mógł kupić taniej…

Rozpiska na parę lat?

Tańsze koszty takich przedsięwzięć marketingowych, ich większy współczynnik oddziaływania na poszczególnych odbiorców i, co za tym idzie, zwiększanie lojalności, wkrótce powinno obudzić przedsiębiorców i spowodować magiczne, jak za dotykiem Photoshopa, znikanie reklam z przestrzeni publicznej. Obawiam się, że to potrwa jeszcze irytująco zbyt wiele czasu. Ale trzymam kciuki. Trzeba by im dowalić jeszcze jakieś prawo budowlane, tak na zachętę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s