Dyjak Dwa

Posted: Grudzień 20, 2012 in kontestatorka i konkwistador, Rant

Każda kolejna caipirinha jakby bardziej pod brzeg wypełnia szklankę.
W końcu to jest tak, jak miało być, a jak nie było ponad rok temu.

Chociaż tym razem nie natrafię na niczyją dłoń, raczej na spojrzenie.

Dyjak będzie zaskakująco trzeźwy i zabawny. Ironicznie będzie przedstawiał kolejne piosenki z repertuaru. Wszyscy wzniosą za niego toast. Kiedy Adrian wyjdzie przez chwilę, Dyjak dostanie nawet standing ovation. Tylko ja się nie podniosę z krzesła, serce mam ze stopu złota i żelaza, zbyt ciągnie mnie w dół siła ciążenia.

Potem sushi, pijany tramwaj do domu.

Rano, on – kawa, ja – herbata. I tak ciągle. Kawa, herbata. Dwie kawy, herbata. Kawa, herbata. Ja pracuję i nauczam angielskiego – on leży, zawinięty w kołdrę po czoło. On się przytula – ja sztywnieję. Ja się przytulam – on sztywnieje. I tak w kółko do cholery. W kółko. Zawsze inaczej, na odwrót, wprost przeciwnie.
Jedyne co nasz łączy to woda w wannie i ciepły, jak ta woda, uśmiech.

(Milszy już dla mnie nie będzie.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s