„Grywalizacja” Paweł Tkaczyk

Posted: Listopad 10, 2012 in Ksiązkowo, Rant, Wyszperane

Macie jakiegoś przyjaciela czy znajomego, z którym chodzicie na kawę i jednocześnie jest on coachem? W dużych miastach to nie jest już specjalna rzadkość. Dlaczego pytam? Bo po przeczytaniu „Grywalizacji” czuję się jak kobieta zabrana poprzedniego dnia przez kolegę-coacha na kawę. To był komplement, dla niedomyślnych.

Zacznijmy od tego, dlaczego sięgnęłam po tę pozycję. Mianowicie, zagadnienie grywalizacji zainteresowało mnie jako lektorkę języków obcych – na Courseera jestem właśnie w trakcie kursu (chociaż poza sezonem :D) „Gamefication” u Kevina Werbacha. Książka Tkaczyka była pierwszym kompletnym opracowaniem na ten, i tylko ten, temat na polskim rynku. Wyjaśnię tu jeszcze o co całe halo – gamification to technika polegająca na wzmożeniu jednostkowej motywacji do wykonania danego zadania poprzed dodanie do niego specyficznych mechanizmów znanych z gier (np. punktów, leveli czy questów) w ustrukturyzowany sposób. Wybaczcie roboczą, własną definicję, ale myślę, że działa. Grywalizacja ze szkół i firm, gdzie tworzeniem takich systemów zajmują się szefowie, coache i nauczyciele (chociaż dziedzina ta wciąż jest w powijakach i bardziej są to eksperymenty i wcielone w życie intuicje niż działania ustrukturalizowane), przechodzi pod strzechy – pojedyncze jednostki same grywalizują sobie pewne czynności by chętniej się do nich zabrać. Chcesz biegać by zrzucić kilka kilogramów? Możesz odpalić na smartfonie aplikację, która sprawi, że będziesz uciekał przed zombie. Nie możesz napisać powieści swojego życia? Listopad to NaNoWriMo – możesz pościgać się z innymi i wykonać przy okazji epicki quest napisania 50000 słów swojej wymarzonej nowej książki. Szukasz drugiej połowy? Jest speeddating. Dobra, trochę naciągam już.

Do książki.
To nie typ naukowego opracowania, to typ gawędy. To wrażenie, że siedzisz obok autora i on mówi „…no i wiesz Mizuu, był też taki koleś Robert Cialdini, on był psychologiem i wpadł na coś takiego…”. Połyka się ją, bo jest świetna i lekka stylistycznie. Mimo to, dziękuję za kilka pustych stron dodanych na końcu, z przeznaczeniem na notatki – to było tak zajmujące i inspirujące, że czasem człowiek musiał chwycić za ołówek i coś skrobnąć.

Cały wywód poprowadzony jest bardzo starannie, przechodzi od poszczególnych elementów grywalizacji do całości konceptu. Osobisty plus i auto-przytulenie w ego ode mnie dla tej pozycji, bowiem kojarzyłam większość z przywołanych nazwisk, a czasem nawet czytałam oryginały tych artykułów i prac. Najważniejsze dla tekstu pojęcia pogrubiono lub dano kursywą. Łatwo trafić w szukane miejsce z powrotem, gdy jakiś koncept siedzi nam z tyłu głowy.

Najpoważniejszym jednak zarzutem dla tej książki jest, iż pomimo przywoływania dużej liczby przykładów, nie doprowadza czytelnika do praktycznych aspektów grywalizacji. Od rozdziałów IV-VI (kolejno: Grywalizacja w edukacji, Grywalizacja w miejscu pracy, Marka jako gra) spodziewałam się jednak trochę większych konkretów po teoretycznym wstępie do tematu. Może jestem leniwa, ale oczekuję od książki, że da mi odpowiedź na pewne pytania np. tyczące się Red Baloon Project. Okey, mistrzowsko wykorzystali social graph, wyznaczyli nagrody pieniężne – ale jak to się odbyło? Rozsyłali to mailem? Zapostowali na twitterze? Może na FB? Użyli prostego tekstowego zawiadomienia czy przygotowali wcześniej jakieś viral media typu filmik na YT? Ile osób właściwie brało w tym udział? Takie „hasłowe” podejście z jednej strony sprawiało, że,  jak mówiłam, czułam się jak na małym randez-vous z Tkaczykiem, który opowiadał o jakiś konceptach, wybierając najważniejsze szczegóły, a z drugiej, nie czułam się niestety jak na sesji coachingu, którą „Grywalizacja” mogłaby w jakimś sensie być. Zamiast kilku mini-questów po rozdziałach (które nie doczekały się żadnego podsumowania! – np. „Och, zdobyłeś 10 punktów sprawdzając te informacje? Brawo, jesteś bardzo zaangażowanym czytelnikiem!” etc.) przydałyby się jakieś bardziej projektowe pytania albo jeszcze jeden rozdział. Wyobrażałabym go sobie jako zestaw podstawowych pytań, rodzaj baterii badawczej, przeprowadzającej czytelnika przez elementarny kroki kreowania grywalizacji dla jakiegoś zadania: Co musi zostać zrobione? Jakimi dysponujesz możliwościami nagrody? Czy te nagrody mają różne horyzonty czasowe?…

Tyle moich przemyśleń względem treści.
Jeszcze trochę o technikaliach – piękna, wpadająca w oko okładka z tłoczonym tytułem. Ponad 150 stron na śnieżnobiałym, wysokiej jakości papierze. Fajna, szeryfowa czcionka, miła dla oka. To wszystko trochę drogo – cena okładkowa: prawie 40 zł. Nie ujmując niczego książce, nie żałuję specjalnie wydanych na nią pieniędzy, ale mając przykładowo bank jako partnera wydawnictwa, można by zbić jeszcze trochę z ceny. Mam na półce masę książek podobnej klasy za okładkowe 30 złociszy. I to bez loga Raiffeisen Bank na grzbiecie (!).

Podsumowując, pozycja trochę droga, ale warto uszczuplić portfel – tyle samo wydalibyśmy na obiad i kawę w knajpce, w której Tkaczyk usiadłby z nami na miłą, osobistą pogawędkę o tym, co go widocznie nakręca i na czym się zna. To samo wrażenie możecie otrzymać w domu, w swoim wygodnym fotelu, a kawę popijając z domowych zapasów. No i nikt się na was nie obrazi, jeśli zamiast słuchać, będziecie robili masę notatek.

PS. Osobiście nie powstrzymam się przed uwagą z mojego poletka – językoznawczego – „grywalizacja” to ładna konkatenacja wyrazów „gry” i „rywalizacja”, ale czy nie lepiej oddawałoby sens angielskiego słowa tłumaczenia „gryfikacja” (też w użyciu)?

Komentarze
  1. Dzięki za recenzję. Na cenę, niestety, nie mam wpływu, ustala ją wydawnictwo. Co do praktycznych przykładów, masz rację, często słyszę to zastrzeżenie. Problem polegał na tym, że w czasie, gdy pisałem „Grywalizację”, żadnych praktycznych opracowań jeszcze nie było… Myślę, że prędzej czy później popełnię uzupełnienie do książki po prostu.

  2. Mizuu pisze:

    Można się było pokusić o odważniejsze, hm, propedeutyczne wskazania? Skoro nikt tego nie zrobił i nie opracował, miałeś dużą szansę być pierwszy. Bycie pierwszym oczywiście ma w siebie wkalkulowane popełnienie gafy, ale wciąż jak to brzmi ;D

  3. Widzisz, zależało mi bardzo, żeby ta książka wprowadzała w ogóle zjawisko grywalizacji na polski rynek, a nie była podręcznikiem do jej robienia. Buzz się zrobił, reszta w dalszych częściach😉

  4. […] Gonciarz machnął kolejną książkę – “WebShows”, Paweł Tkaczyk wydał “Grywalizację”… – a to tylko te, które mam w zasięgu wzroku na półce obok) i po prostu musiałam […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s