Blisko, bliżej, w środku – cz. 7 – Wojtek

Posted: Lipiec 20, 2012 in i jeszcze coś

Poznaliśmy się przez napis na cudzym nagrobku, dasz wiarę? Dwóch debili – jedno ze słowotokiem, drugie niemowa. Jedno do ust bierze palce stóp, drugie palce rąk. Jedno z szarymi oczami, drugie z kasztanowymi. I skąd się wziąłeś do cholery? Co robisz w mojej kuchni?

It’s not my little life that you want to share
I was not enough, too many times
and now I’m scared
I have built a solid wall
it was so many years ago
now you’re cracking it

Te nowe, nieznane nazwiska, mówisz, kojarzą się z malarzami, jak jeden mąż. Najważniejszy facet w moim życiu będzie więc przekręcał twoje imię z pogardą, za każdym razem, będziesz całym rzędem facetów, poprzekręcanych, zwichniętych, chorych na głowę. Przecież widzę, coś jest z Tobą nie w porządku. Jak tylko znikniesz w łazience twoi znajomi odciągną mnie na bok. Powiedzą, co i jak. Poczęstują piwem. Po cichu, cichutku zaproszą znowu, ubraną w papuzie falbanki. Faceci pod monopolowym będą za mną szczekać. Najwyraźniej naprawdę mam ładne nogi.

it’s not my little world that you want to see
I am nothing, so there’s nothing
to surprise you with
but when you look at me that way, it falls to dust
and I don’t care
you’re taking over me

Masz bardzo ładną właściwość, cechę, umiejętność znajdowania na wszystko synonimów i eufemizmów. Przestanę być dziwna, zacznę być niebanalna, niezwykła, niecodzienna. To wszystko się da zrobić. Ze wszystkim można poczekać. Jest godzina 2 w nocy czytasz moje teksty. Nie robisz problemu, bohaterów, nawet największych skurwieli, polubiłeś. Gnój jest przecież niezbędny w każdym królestwie, chociażby do rozrzucania po polach.

my heart is pounding in its cage
and I can’t make it stop again
my heart
colder than a stone

Na huśtawkach usiądziesz pierwszy raz od dzieciństwa. Parskniesz śmiechem na moje odgłosy w autobusie jadącym po wertepach. Nie mogłeś zdecydować się na żadne mleko smakowe, więc przyniosłeś mi wszystkie smaki. Nie mówisz przy tym wiele, 8 godzin dziennie spędzasz jako zimnokrwisty zabójca w świecie, gdzie zbrodnie dzieją się dwa razy szybciej i musisz tego wszystkiego słuchać. Więc oto masz swoją małą dziewczynkę, która gra w klasy, uwielbia rurki z kremem i śpiewa w głos, zmywając. Kiedyś przyjdziesz tu z siekierą i nogę czy rękę weźmiesz sobie do pracy, włożysz pod biurko. Wtedy nie będzie mi do śmiechu.

(…)
it’s not my little world, that you want to share
I can see you
but my mind still plays a different game
when you talk to me like that
I cannot breathe, I can’t escape
you taking over me

Tu nie ma zdrowych relacji, nie ma zdrowych ludzi. Każdy ma coś za uszami. Najczęściej strefę erogenną. Ty kiedyś za ucho wkładałeś włosy. Gdzie jest tamten facet z szatanem na bluzce i z krwą na przedramionach? Na jakim tripie go zgubiłeś? W jakiej łazience wyrzygałeś do kibla? Pozamieniajmy świeczki w kawiarni miejscami. Pokażmy Zosi najbardziej bezwstydne obrazy w muzeum. Pamiętaj, jak chodzisz po płytach chodnikowych nie możesz stanąć na przecięciach. Jesteś wariat, waryjat. Przynajmniej wiem, że szybko biegasz i będziesz stąd spierdalał w odpowiednim tempie kiedy wszystko Ci się posypie na głowę, w 20 minut stąd do ciebie, w 19, w 17, coraz szybciej spierdalać, uciekać, spieprzać, znikać, wykurwiać stąd. Szybko, bo nie ma głupich pytań, a wkrótce zaczną się takie, na które ludzie z emocjonalnością wyciętą z zupełnie różnych podręczników do przeżywania poranków nie umieją odpowiedzieć. Biegiem!

(…)
be the blood in my veins
the spark in my brain
and I’ll do the same
(…)
I’ll do the same, just STAY

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s