Umrzeć? Tego nie robi się…no, nam!

Posted: Luty 2, 2012 in mała lingwistka, Wyszperane

Nienawidzę tego uczucia, że wszystko wkoło mnie się wali. Wczoraj zawalił mi się filar kulturowy – nie żyje Wisława Szymborska. Powiem wam jak duży jest to dla mnie szok. Wczoraj przerwałam lekcję, gdy się o tym dowiedziałam. Potem zaczęłam wyjmować ulubione jej tomiki z półki nad łóżkiem. Potem, kiedy rankiem Krzysztof wyszedł do pracy, wszystkie tomiki wzięłam do łóżka i przytulona do nich spałam dalej.

Ku pamięci dwa wiersze. Jeden jest dla mnie ważny, bowiem bywało, że hardcoro deklamowaliśmy to na ulicy.

Nic dwa razy

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś – a więc musisz minąć.
Miniesz – a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

I drugi, z tomiku „Koniec i początek”, bo przecież tak jest właśnie i pasował mi lepiej niż słynny wiersz o kocie w pustym mieszkaniu. Chociaż chyba trochę się czuję jak ten kot.

Wielkie to szczęście

Wielkie to szczęście
nie wiedzieć dokładnie,
na jakim świecie się żyje.

Trzeba by było
istnieć bardzo długo,
stanowczo dłużej
niż istnieje on.

Choćby dla porównania
poznać inne światy.

Unieść się ponad ciało
które niczego tak dobrze nie umie,
jak ograniczać
i stwarzać trudności.

Dla dobra badań.
jasności obrazu
i ostatecznych wniosków
wzbić się ponad czas,
w którym to wszystko pędzi i wiruje.

Z tej perspektywy
żegnajcie na zawsze
szczegóły i epizody.

Liczenie dni tygodnia
musiałoby się wydać
czynnością bez sensu,

wrzucenie do skrzynki
wybrykiem głupiej młodości,

napis „Nie deptać trawy”
napisem szalonym.

1923-2012 - ale wiecznie żywa

Komentarze
  1. toperz pisze:

    Miziu… wyobraź sobie, że znasz kogoś, kto kiedyś czytywał dużo książek. Bardzo dużo. Potem poszedł na studia i z Arcyksiężnika z Archipelagu przerzucił się na anatomię i odrażające zdjęcia co bardziej zakaźnych chorób skóry. I tak było przez cztery lata z hakiem. I ten ktoś, powiedzmy przykładowo, jakiś Toperz, ma teraz trochę czasu i silne postanowienie, że, no co w końcu, kurczę blade, tylko mugole nie czytają. Podsumowując, co byś ciekawego i niekoniecznie wcale fantastycznego poleciła takiemu, powiedzmy dla przykładu, Toperzowi? I to takiego, żeby w przeciętnej bibliotece było, żeby nie trzeba było jechać gdzieś do wojewódzkiej?
    Co do pani Szymborskiej, mnie jej wiersze zawsze napawały pewnym lękiem. Była taka bezmiernie… życiowa. Bezlitosna w osądach, nawet niedopowiedzianych. Więc pewnie żadnym zaskoczeniem dla Ciebie nie będzie, że Toperz ma koło łóżka na szafce dwa tomiki Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej…

  2. Mizuu pisze:

    Dla przeciętnego Toperza poleciłabym takie rzeczy jak Żulczyk (pierwsze wydania), Souseki, Beckett (w nastroju intelektualnym), Dostoyewski, Somoza, Hłasko, Nothomb, Gaarder, Dukaj… nie wiem jak bardzo konkretne i w jaką mańkę to mają być pozycje. Na razie kilka luźnych nazwisk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s