Tydzień w plery, światło w oczy

Posted: Wrzesień 30, 2011 in dwie sieroty życiowe, mała lingwistka

Rok akademicki w tym roku zaczął się tydzień wcześniej zupełnie bez sensu. Budynek wciąż w remoncie, brakuje mebli, sale mają dziwną numerację, kolejka do dziekanatu wystaje przez świeżomalowane drzwi wejściowe.

I tylko dziwnie się czuję wchodząc do męskiej toalety, dawniej żeńskiej, co niejedno pamięta. Jakbym bezcześciła coś ważnego. Ale to wcale nie jest ważne.

Mimo to, śpię źle, jestem niewypoczęta, a rok nawet nie zdążył się rozkręcić – na razie tylko na pięć minut odwiedzamy sale, uśmiechamy się prozumiewawczo, z teatralnym oburzeniem, do wykładowców i mamy półtorej godziny przerwy do kolejnej wizyty, u kolejnego doktora czy profesora.

Mimo to, boję się, że nie ogarnę.

Gdyby nie moi znajomi i uczniowie, byłoby jak zwykle dżdżyście i chmurno.

Poza tym jakaś edukacyjna gazetka Zośki uświadomiła mi, że kolor oczu po urodzeniu zmienia się z niebieskiego na docelowy w zależności od tego, jakie pada na nie światło w okresie naszego wzrostu. Od razu uśmiechnęłam się do siebie, pod powiekami zobaczyłam czułe, zielone oczy Keia. Keia, który za malucha biegał po okolicznych chęchach, zrywał groszek, leżał na trawie, spacerował po lesie i pielił grządki. Teraz te wszystkie trawy i zboża, dzięcielina i świerzop patrzą na mnie kiedy po zmroku zdejmuję ciuchy i naga wślizguję się do łóżka.

A ja te oczy mam pewnie szare, bo za dużo patrzyłam co jest czarno na białym wypisane. I tak, literka po literce, zlewało mi się to w jednolite tło. Teraz czasem nie umiem odróżnić dobra od zła i wolę czarno-białe komiksy.

Przyznaję też, publicznie, jestem gotowa przekazać te dziwne geny dalej. Dziwi mnie to i gniecie, ale chyba mój zegar biologiczny został nakręcony. Tyka. Teraz tylko czekać, aż zacznie tykać ten drugi. Bo wiecie, trybiki i wskazówki… kiedy budzik pokocha zegarek w komórce, te sprawy…

Komentarze
  1. toperz pisze:

    Wróciłam po (sic!) wakacjach w (sic!) domu rodzinnym, gdzie nie miałam ani komputera ani nawet radiotrąbkokseromagnetoquazara. Czyli nie ma po co żyć! Kanał RSS zatem jebnął mi w twarz/ryj wszystkie Twoje ostatnie przemyślenia naraz ^_^. A zatem: wymyślono rewelacyjny pianko-dywanik, na którym można rozkładać puzzle, one się trochę pianko-przylepio-przyssają (tak, reklama była po polsku, tak, czytanie nie za bardzo mi poszło), można to razem zwinąć w trąbkę, po czym za iks czasu rozwinąć i układać dalej i podobno się nie sypie. A potem się to zdejmuje i układa następne, np z wielką ilustracją brzucha misia polarnego. Oczy niebieskie natomiast oznaczają najmniej barwnika w tęczówce – to nie jest sztywna reguła, ale zazwyczaj tego barwnika w trakcie dojrzewania nam przybywa. Najbardziej barwne są oczy brązowe, a najmniej – czerwone (zero barwnika, patrzysz w oczy i zamiast duszy widzisz naczyniówkę…). Trzymaj się ciepło i zacznij regularnie chodzić do lekarza – nie przychodzi przez lata jedna z drugą, a potem strasznie oburzeni, że lekarz nie potrafi w tydzień cudownie odtworzyć tego, co oni trwonili przez lata. Tako rzecze przyszły lekarz.

  2. Mizuu pisze:

    Toperz-san,
    To w takim razie czy ten barwnik jest determinowany przez ilość światła jakie dociera do oczu, przez geny czy jeszcze przez coś innego? Koncept ze światłem jest bardzo liryczno-romantyczny, ale sprawa mnie trochę zaciekawiła.

    No i ganbatte z rozróżnianiem tocznia od liszaja. ;D

  3. tygrysica pisze:

    koncept ze światłem mnie setnie ubawił, albowiem niki ma oczy piwne.
    chociaż znając nikiego trochę, to nawet ciut smutne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s