„Choosing to die”

Posted: Lipiec 12, 2011 in Filmowo, i jeszcze coś, mała lingwistka, Rant

Obejrzałam dzisiaj „Terry Pratchett: Choosing to die” (możesz [kliknąć tutaj] i też obejrzeć o czym dziś będę pisać). To praktycznie godzinny dokument o tym, jak się umiera z wyboru.

Terry Pratchett, jeśli ktoś żyje w mysiej dziurze, to jeden z najzabawniejszych pisarzy fantasy, tłumaczony na wiele języków (na polski przez niezastępionego mistrza Cholewę). Pochodzi z Wielkiej Brytanii. W 2008 zdiagnozowano u niego jedną z postaci choroby Alzheimera. Na chwilę obecną, jego książki są już dyktowane zaufanemu człowiekowi, ponieważ pisanie na klawiaturze jest dla niego zbyt wielkim wysiłkiem.

Mam naiwnie osobisty stosunek do sir Pratchetta (i mistrza Cholewy), bowiem obu dżentelmenów poznałam podczas ich wizyty (prawdopodobnie ostatniej) w Poznaniu i spotkań z nimi. Akurat kiedy rozdawali autografy, wszystko szło nieśpiesznie i miałam swoje 5 minut konwersacji, kiedy Pratchett rysował w moim egzemplarzu „Pomniejszych bóstw” zamaszystego A’Tuina. I pamiętam, było to dla mnie bardzo inspirujące i doniosłe. Być może nigdy do tego stopnia nie związałabym się z językami obcymi w swoim życiu zawodowy, gdyby nie on i nie te 5 minut wymienionych zdań (na odchodnym rzuciłam wtedy mistrzowi Cholewie, że jakby mu się zeszło, na pewno wskoczę na jego pozycję – on rozbawiony odkrzyknął, że ma dzieci, które już chcą na nią wskoczyć, więc nie mam szans).

Terry, którego zapamiętałam z tamtego dnia, był faktycznie znacznie młodszy od tego na filmie.

W Wielkiej Brytanii eutanazja i asystowana śmierć są nielegalne. Nie wiem jaki jest wypracowany techniczny polski odpowiednik na to drugie, gdzie w zasadzie dochodzi do samobójstwa przez udostępnienie odpowiednich medykamentów. W Polsce, oazie chrześcijaństwa oczywiście nie jest lepiej.

Zawsze mnie zastanawiało, czemu nie możemy dać ludziom wyboru kiedy chcą umrzeć? Samobójcy i tak to robią, ale to nie jest… godne. A wszystkim w umieraniu chodzi chyba o godność i spokój. To prawda, artystycznie i efektownie jest się powiesić, ale ilu zniedołężniałych ludzi, którzy chcieliby już odejść w spokoju nie może po prostu pozwolić sobie na taką ekwilibrystykę i chciałoby umrzeć tak jak na tym filmie?

A może niedokłądnie tak? Dlaczego mają wyjeżdżać do niebieskiego domku poza granicami kraju, dlaczego nie mogą tego zrobić w szpitalu albo we własnym domu? Domyślam się, że część odpowiedzialności leży na tych, co zostają – lekarze nie chcą mordować na życzenie, bliscy nie chcą mieszkać w domu, w którym jest łóżko na którym umarł ich krewny – jest, owszem, dużo odpowiedzi. Ale ja też wolałabym taki niebieski domek, tyle, że pod Poznaniem, niż powolne duszenie się pod kroplówką, jeśli taka będzie opcja. Każdy by wolał, jeśli miałby wybór. Czy tego boją się Ci, co zostają? Masowych pielgrzymek do takich miejsc, nawet jeśli wymagają długich procedur biurowych i medycznych? Ze zostaniemy bez dziadków i babć, a potem nie poradzimy sobie z wnukami, których nie upchnęliśmy na czas do przełnionego żłobka czy przedszkola? A może gdyby zwolniło się trochę miejsca, możnaby podwyższyć emerytury, dla tych, którzy wciąż chcą jeść dobre rzeczy, leczyć się i tańczyć?

Ten temat z innej strony ugryzłam ostatnio czytając Mangę „Osiedle Promieniste” wydane przez Hanami (chcesz kupić, albo chociaż rzucić okiem? [kliknij]). Psychodeliczne to było, nie powiem, a i doza zwyrodnienia w tej historii była duża. Wiecie, to z czym typowo internet utożsamia Japończyków – „Osiedle…” wpisywało się w schemat. Tam ludzie popełniali samobójstwa i też potrzebowali kogoś do asysty – „koordynatora”. Czy więc ludzie najbardziej boją się umierać sami? Czy dlatego dawniej palono pary królewskie wspólnie (niezależnie od stopnia żywotności połówki damskiej)? A w Japonii jeszcze podczas Drugiej Wojny Światowej lepiej było umrzeć z kolegami w bunkrze niż iść do alianckiej niewoli?

Czy to nie byłby fajny zawód XXI albo XXII wieku? Asystent śmierci. Brzmi nieźle. Robiono by z tego 2letnie studium, z podstawami medycyny, neurologii, psychologii, negocjacji… Papierek i heja w teren. Tylko kto byłby bardziej pożądany w tym zawodzie: psychopaci czy kserokopie Matki Teresy? I, och, te bajeczne zarobki!

Nie umiem do tego podejść bez mówienia o tym, że sama naprawdę chciałabym zmienić podejście ludzi do tego procederu, tak samo jak opowiadam się za prawem homoseksualistów do ślubu i adopcji czy wytrzebieniem papierosów z rynku (być może na rzecz skrętów albo shishy). Tylko ja nie ogarniam. Wrócimy do tematu za, jak dobrze pójdzie, kilkadziesiąt lat.

Komentarze
  1. tygrysica pisze:

    Po co ty chcesz papierosy trzebić? Niech sobie palą.

    A co do takich klinik – bardzo chętnie zostałabym asystentką śmierci. Bo każdy zasługuje na dobrą śmierć, spokojną, z wyboru.

  2. Ead pisze:

    Ludzie wbrew temu co mówią wcale nie chcą umierać. W ostatnich chwilach tylko nieliczni nie walczą o ostatnie spojrzenie na bliskich. Śmierć nie jest patetycznym wydarzeniem. Jest cicha, niepozorna i zawsze nie w porę. Narodziny także. Nawiasem mówiąc.
    Ten tekst jest sprzed kilku lat. Być może i Twoje podejście się do tego zmieniło.
    Ja nie wyobrażam sobie czynnie uczestniczyć w czyimś umieraniu. Czynnie w sensie, że w nim pomagając, bo przecież moją powinnością jest z całych sił przeszkadzać. Chociaż też rozsądnie i nie do upadłego, nie przez np. wiele godzin.
    Asystent śmierci byłby bardzo zniszczonym człowiekiem, przesiąkniętym cierpieniem i rezygnacją, których w końcu by nie uniósł, choć granica między kimś takim a psychopatycznym mordercą jest cienka. Widzę różnicę pomiędzy ludźmi, którzy samej śmierci z bliska nie doświadczyli i tymi, którzy pieprzą farmazony jakie to pompatyczne. Ci, którzy otarli się o temat na własnej skórze dzięki bliskim naprawdę potrafią cieszyć się każdą chwilą.
    I tylko o taką lekcję z umierania powinniśmy prosić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s