Tyle pytań…!

Posted: Maj 7, 2011 in mała lingwistka

Zośka zdybała mnie nad końcówką Dawkinsa.
– Co czytasz?
– No przeczytaj sobie tytuł.
Mała cierpliwie literuje „Bóg urojony” na okładce. Napomina, że ma religie w przedszkolu i będzie miała też w szkole, od września. Wchodzimy na grząski grunt podkopywania cudzych autorytetów. Ja mówię o tym, że Dawkins uważa, że jest jeszcze za mała by z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że wierzy w to czy tamto, tym bardziej, że przedstawiono jej tylko jedną wersję do wyboru. Zosia nakleja mi w głowie tego dnia różne etykietki „Ciocia zna odpowiedź na wiele pytań”, „Ciocia nie wierzy w Boga”, „Ciocia nie umie zrobić szpagatu”… Z dyskusji o tym, że lepsza byłaby etyka od religii, przechodzimy do pytań o to, gdzie w mózgu jest czytanie i taniec. Wyciągam książki, oglądamy zdjęcia, rysunki, palcem wodzimy po mapie opisanych już ośrodków, zakrętów, bruzd – tu czytanie, dzięki temu mnie słyszysz, tu jest pamięć o tym kiedy kto ma urodziny… Mózg okazuje się delikatną strukturą, „miękką jak język”, którą trzeba chronić czaszką, by nie uszkodzić jej bardzo delikatnych części. Mózg jest szarawy. Mózg ma dwie półkule, mocno złączone pośrodku. POtem ruszamy na podbój skał, minerałów i kamieni szlachetnych.
– Atomy są tak małe, że nie widać ich nawet pod takim zwykłym mikroskopem. Te kuleczki narysowane tutaj są tylko po to, żebyśmy się mogli je sobie jakoś wyobrazić.
– Ale to oznacza, że jak takich kuleczek zbierze się mnóstwo i mnóstwo to w końcu powtają takie małe kamyszki?
– I komórki, i inne rzeczy, tak, ale musi ich być naprawdę bardzo dużo.
Atomy w graficie układają się warstwami, więc odrywają się i zostawiają ślad na białym papierze. Kamienie szlachetne szlifuje się szorstkim piaskiem. Wydobywanie węgla jest bardzo niebezpieczne i można się przy tym pobrudzić.

Przy obiedzie Zosik wymachuje udkiem kurczaka.
– Mam grzechotkę! Grzechotkę!
– Taki Marakesz. – śmieje się jej dziadek, a mój tato, którego zaraz poprawiam.
– Marakesz to miasto, a tobie chodzi o marakasy.
– O właśnie! Marakasy.
Ponad stołem puszczamy do siebie oko z Zośką.
– U dziadka to już na wierzchu tej korki mózgowej te małe takie to już nie bardzo. – oświadcza mała teatralnym szeptem.

W autobusie do pracy przysypiam na moment. Śni mi się, błyskawicznie, że jestem u Wojewódzkiego i odpowiadam na pytanie o ludzi, którzy mieli największy wpływ na moje obecne życie. Bez namysłu odpowiadam:
– Wszyscy faceci, których penisy miałam kiedyś w ustach. Mam nadzieję, że gdy to oglądają uśmiechają się z ponurą satysfakcją.
Budzę się do kolejnych i kolejnych pytań w mojej głowie, które układają się w jedno wielkie wątpiące „Co dalej? W którą iść stronę?”. Nie mam żadnego planu, ani mapy, rozwiązuję równanie z dużą liczbą nieredukowalnych niewiadomych bez kalkulatora. I ten przeklęty przejazd kolejowy…!

Komentarze
  1. toperz pisze:

    Kocham Cię, Miziu.
    P.S. Za pamięć odpowiada głównie hipokamp i zakręt tuż obok. To nie za bardzo na wierzchu ^_^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s