Kiedy już zgasną w domu wszystkie światła, po korytarzach dzwonią trzy butelki wina i samotny Red Label Johnny’ego Walkera. Dzwonią 107 razy, dokładnie o jeden za mało, na nowy rok. Ponoć ten najdoskonalszy bo znowu pod wodzą królika, a ja przecież jestem królikiem. To taki tchórzliwy, ale serdeczny znak zodiaku. Słyszę też szelest papierka po śmietankowo-truskawkowym Chupa-chupsie i trzask palonych kartek spychanych do rzeki. Coraz głośniejsze i zastanawiające uskarżanie się śmieci, które z jakiegoś powodu głos wydają jaśniejszy i lepiej zapamiętywalny niż prezenty, które jeszcze w całości – nijak nawet nie dałoby się ich oddać na gwarancji, tak są wychuchane, piękne, błyszczące.

Czemu nie mogę się doliczyć tego ostatniego uderzenia, ono miałoby symbolizować, że co…?

– Wstawałaś w nocy? Jak nie słyszałem? Ile razy?
– Ze trzy…
– Płakałaś.

Rano będzie niesmaczny, wsmarowywał masło w małe dziurki w skibce chleba, polewał mi Metaxę, zapraszał wcześniej niż innych na robienie pizzy, wylewając gorący jak lawa farsz na świeżo wyrośnięte ciasto. Znowu mi się wszystko zlewa, mieszkania i potrawy. Pamiętam tylko, jaki miały cel: przyśpieszać czas, wydawać mu doktorat z medycyny.

– Wkurwiło mnie to, że nie powiedziałaś, że Cię boli.

Przez chwilę rozbłyska ekranik LG „Boku mo, Mizuu-hime” co mogłoby teoretycznie całą koncepcję rozwalić, ale on się jąka. Nie, technicznie to złe słowo, on dobiera starannie słowa i się przy tym zacina, chociaż tylko gdy jest trzeźwy.

– Mam jedno łóżko, ale duże, wmieścimy się. Mogę też jak dżentelmen spać na podłodze.

– Poszedłem spać na podłodze, bo nie wiedziałem jak zareagujesz, jak się obudzisz.

– Nie będę spał z Tobą w jednym łóżku, mamo. Proszę Cię, on by mnie zabił.

Nie mam komu zacytować „Oh, he’s just like any other man, only more so.”, bo tak to sobie ułożyłam. Tak się nie wyspałam jak sobie nie pościeliłam. Dostajemy to co dostajemy i Mrożek, 3 marca 1965.

„Wszystko jest coraz bardziej za póżno”. Chociaż to zdanie jest może błędne nie tylko logicznie, językowo, ale naprawdę za późno może być tylko raz, w ciągu jednej sekundy, a potem już zawsze.

Biała koszula, 107 uderzeń pustych butelek, w moim śnie sabotuję z Marylinem Mansonem szkołę zakonnic uprawiając konopie pod ich bokiem i buduję wały przeciwpowodziowe z worów pod oczami. Zbiornik retencyjny mam duży w chuj.

 

Komentarze
  1. vontrompka pisze:

    „buduję wały przeciwpowodziowe z worów pod oczami” – o, to dobre

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s