Listopad, prawie koniec świata

Posted: Listopad 30, 2010 in dwie sieroty życiowe, i jeszcze coś, kontestatorka i konkwistador

Kiedyś (najdalej jutro?) spojrzę wstecz na ostatni miesiąc i pomyślę, że składał się z małych, atomowych wręcz w swej skali decyzji. Pozornie nieważnych w skali kosmosu (I’m just a speck), bolących jak tysiące małych igiełek wbijanych w różne narządy. Codzienne będę mówić i myśleć, że wyszło mi na dobre, że patrząc z odpowiedniej perspektywy wszystko jest fajnie (…i karuzela). Tylko, że nie będę tego czuć (Sed mi ne sentos tion.). Z czasem obwinię kogoś innego (when someone leaves you, you either become better or bitter) i będę próbować uwierzyć, że ten ktoś poczuwa się do winy. Ech, listopad…

Komentarze
  1. „when someone leaves you, you either become better or bitter”
    Zadziwiająco trafne. Zapiszę sobie gdzieś. Zapamiętam.
    Ja zawsze celuję w better, inaczej nie warto.

  2. Mizuu pisze:

    Czasami inaczej się nie da.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s