Dziś, zamiast randki, książka

Posted: Lipiec 20, 2010 in mała lingwistka, Wyszperane
Sługa słów, pomyślał i powtórzył to głośno rozkoszując się brzmieniem. – Sługa słodkich słów. – Czy poza zbitką brzmieniową, etymologią i definicją słownikową interesowało go cokolwiek w słowach? Czy tak naprawdę poznał prawdziwy sens choćby jednego z nich? Na przykład love. Jakże interesujące połączenie dźwięków: od czystego alofonu dźwięcznej, nieupodobnionej samogłoski, przez tę najnowszą z angielskich samogłosek – której Szekspir, na przykład, nie znał – do delikatnej jak leciutkie ukąszenie, dźwięcznej wargowo-zębowej. A pochodzenie? Edwin widział niemal jak słowo leci na łeb  na szyję w dół, do anglo-saksońskiego, a potem, wraz z pokrewnymi formami teutońskimi jeszcze dalej, tak, że wszystko roztapia się ostatecznie w prehistorycznym, pierwotnym germańskim źródle. Fascynujące. Ale w słowie tym powinno być coś jeszcze bardziej fascynującego, już nie tylko dla filologa, a po prostu dla człowieka; jego rzeczywisty sens, gdy na przykład występowało w takiej konstrukcji, jak Edwin loves Sheila. Stwierdził jednak, że teraz wcale go to nie fascynuje. Zaledwie znalazł się w realnym świecie, gdzie słowa przywiązane są do rzeczy, i proszę, co robi? Kradnie, przeklina, kłamie, stosuje przemoc wobec przedmiotów i ludzi. Nigdy nie był wystarczająco zainteresowany słowami, w tym problem.

– „Doktorze, lecz się sam” Anthony Burgess

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s