Mały, mały wycinek ze szczęścia

Posted: Kwiecień 8, 2010 in i jeszcze coś, z tej samej bajki

Zręcznie manewrujesz pałeczkami, nabierając ryż basmati i zielone curry. Twoje bystre oczy patrzą na mnie, rozmawiamy o tym, co zwykle – czy odnalazłyśmy w sobie trochę spokoju. Biała herbata, miękkie fotele.
– Przecież widziałaś, potrafi mnie pozamiatać w 5 minut.
– 5 minut? To było raczej 20 sekund. Zrobiłaś się czerwieńsza od tego tu kwiatka.
Kwiatek, sztuczny, ale istotnie był w chuj czerwony. Czuję powracające palenie policzków.
– Nie mów tak. Wiesz, on mówi, że to za proste, że… jemu się wydaje, że ja tak zawsze. Ale sama przecież wiesz najlepiej, to nie tak. To on uzyskał w tym wirtuozerię. Inni jakoś nie…
Nie pamiętam twojej odpowiedzi, chociaż pamiętam twój uśmiech i ogniki w oczach. Plączę się w tym co mówię. Jestem taka szczęśliwa dziś wieczór.

Chciałabym coś jeszcze napisać, ale nie umiem.

Reklamy
Komentarze
  1. tygrys pisze:

    to chyba było coś a la „nauczyłaś go tego” albo „wyszkoliłaś go”, ale nie pamiętam.
    dzięki, dobrze było. bardzo. (tak sobie).

  2. Mizuu pisze:

    Jak teraz o tym myślę… nie mogłam go tego nauczyć, sam, cholera, wziął i się nauczył.

  3. tygrys pisze:

    podpuściłaś go, może? heh. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s