Say it again, Sam. Play it again, Sam.

Posted: Luty 19, 2010 in psychodelic
Disclaimer:
Dzisiejszą notkę sponsorują następujące utwory: powiesć „Radio Armageddon” Jakuba Żulczyka oraz piosenki „Psychobabble” Frou Frou i „He wasn’t man enough” Toni Braxton.

Pierwsze co robię po wejściu do domu to wyłączam tlena. Bowiem wróciłam do domu wcześnie, bardzo wcześnie. Wróciłam po tym, jak stanęłam przed Aki-sensei, rozmazana i chrypiąca i powiedziałam jej w twarz, że nie dam psychofizycznie rady dzisiaj tego napisać. „Na dyżurze, daijoubu?” pyta, przechylając głowę. Nigdy nie odpierdalałam takich akcji. Daijoubu, na dyżurze.

Spróbujcie zrozumieć: jeśli jest jakaś cecha mózgów ludzi w moim wieku, jest to spieprzona chronologia; najpierw z głów wypada nam słowo Najpierw. Potem, słowo Potem. Następnie, słowo Następnie. Sformułowania – I On Wtedy, W Tym Momencie, W Tym Samym Czasie, Trzy Dni Później. Mimo wszystko, każda z tych historii ma punkt Teraz. (…) To te wszystkie filmy, które oglądamy, historie, które w nas wpadają, dragi z efektem ubocznym w postaci zaniku gruczołów odpowiedzialnych za chronologię. (…) już teraz żyjemy w teledysku, w opowiedzianych od tyłu opowiadaniu, w roladzie z seriali telewizyjnych, jajecznicy ze zdarzeń. Czas to kompost. Zdarzenia to rozsypane papierki.

Jestem odwodniona. Nie wiem co się wokół mnie dzieje. Tygrys prowadzi mnie za rękę, całują ją na przejściu kolejowym. Ludzie patrzą. Płaczę w tramwaju. Ludzie patrzą. Niech spierdalają, boję się ich. W Japonii, za tak karygodne pomieszanie ura z omote musiałabym popełnić seppuku.

– Nienawidzisz mnie?
– Skąd Ci to przyszło do głowy?
– Adi mi powiedział…

To ja za Ciebie przepłakuję noc, a Ty mi coś takiego? „Mizuu i żałowanie kogoś? Na tej samej szerokości geograficznej?”. Ty ze mną nie pijesz, Ty nie chcesz się przytulić, Ty chodzisz jakbyś połknęła kij, mruczysz i warczysz. Nie chcę robić Ci krzywdy, nie nienawidzę Cię. Troszczę się o Ciebie. Mogę być wilczycą, babą, masochistką, wiem, przykleisz mi jeszcze masę łatek. Ale nie podejdziesz bliżej.

Whatcha’ thinking
Stop blaming me
He wasn’t man enough for me
If you don’t know now is your chance
I already had your man
Do you wonder just where he’s been
And I’d be worried about him
Now it’s time you know the truth
I think he’s just the man for you

Tafla wody na gołą klatę. Teatr jednego aktora, który na scenie zjawi się ostatni i porozstawia nas wszystkich po kątach. Ma wszystkie rekwizyty, tic taci, pieniądze na taksówkę i whiskey, kaszkiet i nerwowo ruszającą się szczękę. Niedopałek papierosa, komórka.

I can’t get my head ’round you
Of course you’re not coming over
Snap out of it
You’re not making any sense

You couldn’t be more wrong, darling
I never gave out these signs
You misunderstand all meaning
Snap out of it
I’m not falling for this one

Zmiana scenerii. Poddasze. Każda struna jest tą drażliwą, a Twój współlokator rzępoli. Stairway to Heaven? Niech spierdala. Jaromir Nohavica w wykonaniu Artura Andrusa, zasmarkane chusteczki i po raz kolejny usłyszenie, że to nie tak. Jak to było siedzieć na wprost swojej kiepskiej kserokopii…? Czy pamiętasz co syczałeś mi w ucho?

Do just what I tell you
And no one will get hurt
Don’t come any closer
‚Cause I dunno how long I can hold my heart in two

Nie umiem tego z siebie wydobyć na powierzchnię. Bardzo nie chciałam tam być, ale byłam za słaba by wyszarpnać swój rękaw spomiedzy Twoich palców. Pociągałeś za każdy mój sznurek, tańczyłam, płakałam, a Ty syczałeś mi to w jedno ucho to w drugie, biały szum, nikogo tu poza Tobą nie ma, przytul mnie, nie szarp. Ja błagam, ja klnę, ja wpadam w histerię, nikt nic nie robi, nikogo tam nie ma, weź mnie chociaż uderz, jeśli nie mogę dzisiaj w nocy zasnąć obok Ciebie, boje się. „Nigdy więcej nie podnoś na mnie głosssu” wlewasz mi prosto w ucho, zimny, burzący każdą ścianę, którą mogłabym między nami postawić, jestem naga, ogarniasz tę sytuację całościowo, łapiesz ostrość na nieskończoność i … nieskończoność nabiera ostrości.
Jednego wieczora tracę dwóch mężczyzn, z którymi umiałam sobie wyobrazić, że nie mam problemów z socjopatią.

Didn’t he tell you the truth
If not, then why don’t you ask him
And maybe you could be more into him
Instead of worrying ’bout me
(…)
Do you know I made him leave
Do you know he begged to stay, with me

Moje życie w jednym zdaniu „Na zdrowy rozum – Ty, ale co ja mogę….?”. A potem, długo potem „Powiedział, ‚Mizuu jakoś się trzyma’. I chciałem wtedy wstać i wyjść.” Nie rozumiem, jeżdżę w miejsca, w które boję się jeździć. Rzucam się na matkę z pięściami, kiedy mówi mi, z jakimi śmieciami się zadaję. Zmiana scenerii. Łóżko.

– Nie możesz mnie pokochać, rozumiesz?
– To, że tym dwojgu się nie udało, nie znaczy, że nie uda się mi.
– (…) Nie chce Twojej litości.

Make no sudden movements
And no one will get hurt
You’re not coming over
If you know what’s good for me
Why would I be leaving you?

Nie zakładam okularów, żeby nie wchodziły w drogę chusteczkom. Nie zakładam niczego z góry, oprócz tego. Dziwie się, wciąż się dziwię, że coś może tak boleć. Jakbym musiała przeboleć te wszystkie lata, kiedy nie bolało. Wiem, muszę wstać i się ogarnąć. Ale tego nie robię. Mam na czole wytatuowaną bateryjkę z ostatnią migającą kreseczką. Nie pociszasz mnie bez sensu, mówisz, że to będzie napierdalać jeszcze długo. Że to będą tygodnie, miesiące. Jesteś zdumiony, gdy na mnie patrzysz, widzisz tyle nowych rzeczy. Pytasz:

– Co on wam zrobił dziewczyny? To muszą być jakieś złe feromony, zachowujecie się jak…
– Nie wiem, ale mój obojczyk czuje się jak dziwka.

Na telefonie patrzę na MMS jak mój syn rzyga krwią. Wpatruję się w niego, przez okno wyrzucam paznokcie, które obgryzłam, bo już nie mam ochoty rozdrapywać strupków i drapać po szyi. W kupę makulatury wyrzucam zalecenia do ćwiczeń na brzuch. Nie włączę tlena. Nie mam dokąd uciec. Jedyna myśl to „Znowu? Już nigdy więcej…”. I czasem, ale tylo czasem, kiedy przez 5 sekund myślę świadomie – „Dlaczego?…”

If love is surrender
Then whose war is it anyway?

Reklamy
Komentarze
  1. tygrys pisze:

    i tak jesteś dzielna.

    i dzięki za toni braxton, w moim egocentryzmie poprawiła mi humor. jeszcze mi będzie grać w głowie.

  2. p pisze:

    Dasz sobie radę. Szybciej, niż myślisz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s