Scena łóżkowa

Posted: Luty 8, 2010 in psychodelic

Śpię niespokojnie, rzucam się, przyciskam poduszkę do brzucha.

W moim śnię jak zwykle to pływam, to prowadzę samochód, zdając sobie sprawę, że nie potrafię żadnej z tych czynności, że błądzę na granicy utonięcia, na granicy rozbicia się. Że mylę hamulec z gazem i nie dotykam nawet skrzyni biegów. Ale jakoś do przodu.

A potem ląduję na tej jednej zacisznej ulicy Poznania, niezauważone w ciemności, ze zgaszonymi światłami i widzę jak mój mściwy anioł stróż chwyta A. za poły płaszcza i cedzi coś przez zęby. A. nawet się nie broni, nie widzi swojego udziału w sprawie, coś mamrocze gdy tamten zdziela go zaciśniętą pięścią w mordę. A. cofa się o krok pociągając go za sobą i tak zastygają, M. z pięścią wycelowaną znowu w jego zęby. Tylko przez moment ich oczy spotykają się, zatrzymując całe ujęcie w pół słowa. Wiem, że widzą mnie w tym odbiciu, wiem to. Zza szyby samochodu ich smukłe ciała w płaszczach są piękne, trzęsą się z nadmiaru adrenaliny. Nikt jednak nie może sobie niczego zarzucić, cała sytuacja nabiera znamion groteski, śmiesznostki. Pięść wciąż uniesiona, ręce zaciśnięte na ubraniu. I ja, w dwóch osobach, zamiast obserwator, nagle staję się główną postacią sceny, postaciami, patrzę sobie w oczy, zła, wściekła, bezsilna, z tej samej Puli Genetycznej, z samochodowego radia dobiega narracja w wykonaniu Tygrys, która nie widzi różnicy, więc po co przepłacać. Kiedy uciekam wzrokiem w kierunku auta, własna pięść spada na mnie raz za razem, aż się nie obudzę.

Spocona, niespokojna.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s