And it’s all really there, really, really there

Posted: Październik 27, 2009 in mała lingwistka

Długo się modliłam, modliłam po nocy, brakowało mi tylko włosienicy.
Rano wstałam i wszystko to samo – chwyciłam falujący na piersi czarny wisiorek (Yeah, you love me, don’t you?), owinełam wokół szyi arafatkę, zeszłam na dół, najpierw uśmiechnął się do mnie napis na tablicy ogłoszeń (Oh yes, you were here alright!) a potem niebieski pojemnik na makulaturę z wielkim napisem (Right, you devour the papers 24/7.). Odruchowo migam do kontenera alfabetem palcowym – A D I. It flows nice. Mijam park, gdzie lubiłam całować się z Egonem, staję na pętli tramwajowej, gdzie odbieram swoich innych znajomych.

We have traveled this way before
And there is much to be learned

Jeśliby tylko umieć uwierzyć, że ktoś cię nie zawiedzie, życie byłoby cudem. W tym wymiarze nie jest.
Uczę się rozmawiać, 21, uczę się rozmawiać od nowa, składam słowa, godzina 23.15, potem północ, uczę się słuchać i milczeć, rozmawiać, 1 w nocy, jestem zmęczona, uczę się modlić. From the scratch. Do rana umiem już całkiem sporo. Nieuporządkowana wiedza.

Jest mi dobrze. Rano wstaję i wszystko to samo. Chociaż czuję, że ja jestem jakaś szczęśliwa. At some point of your life there is a sudden shift. To nie ludzie przychodzą i odchodzą. To TY SAM przychodzisz i odchodzisz. Usadź wreszcie dupę, will you?

And it’s all really there

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s