Choose the slot to save your progress.

Posted: Wrzesień 10, 2009 in i jeszcze coś

Nie wiem czemu naszło mnie ostatnio, dzisiaj właściwie, że wielu ludziom zawdzięczam zdrowie i życie. Głownie mężczyznom. Tłumaczę to sobie dobrym humorem, który każe mi być wdzięczny za wszystko co mnie spotyka.

Od najmłodszych lat borykam się z chorobą i to, że żyję jeszcze, w mniejszym lub większym stopniu zawdzięczam znajomym.

Zefiro, który przy ostrym ataku w nocy na zadupiu nie pozwolił mi stracić przytomności modląc się głośno i stukając przy moich uchu drewnianym różańcem. Do tej pory, kiedy przeżywam jakieś większe lub mniejsze traumy i nie mogę sobie z nimi poradzić, stukanie paciorków tego właśnie różańca pomaga mi uspokoić skołatane nerwy i rozbiegane myśli.

CzesieQ, który kiedy mocno zasłabłam zaszantażował przechodniów organizując mi samochód do szpitala i woził mnie po całym budynku na wózku. Nie opuścił mnie ani na chwilę, kiedy ledwo żyłam na USG trzymał mnie za rękę i udawał ojca moich nieistniejących dzieci.

Nikisaku, który był moimi pasami bezpieczeństwa w autobusie do Katowic. Dzięki niemu wciąż mam cały kręgosłup. Szczerze mówiąc to nie był jakiś tragiczny wypadek, ale rannych było trochę, a ja miałam chyba najwyższy poziom adrenaliny w swoim życiu. Nikt nigdy nie objął mnie tak mocno i bezpiecznie jak on wtedy.

Nieznajoma pani z przystanku, który wezwała karetkę gdy choroba zaskoczyła mnie w tramwaju i, chociaż miała swoje, ważniejsze sprawy, odeszła dopiero oddając mnie w kompetentne ręce lekarzy.

Palnik, mój ukochany śpioch, który nie raz w nocy zrywał się zbudzony moimi drgawkami i potrafił w najbardziej polowych warunkach zorganizować coś słodkiego do picia i pilnować mnie z podkrążonymi oczami. Owijać kocem, robić herbatki i kiedy złe samopoczucie wciąż trwało rano, przynosić lekkie śniadanie do łóżka.

Ech, a ile osób przy łóżkach, w szpitalu, z zaniepokojonym wzrokiem. Nie policzę. Ale wciąż mam wszystkie palce, wszystkie kończyny, oddycham i bije mi serce. Tak wiele, bo ktoś nie był obojętny i nie spanikował. Dziękuję.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s