Background

Posted: Maj 19, 2009 in psychodelic

Ja i masa dziwnych mężczyzn.
Jeden ma cholernie niską samoocenę, wyglądam przy nim na bardzo pewną siebie.
Jeden znacznie częściej niż robi, mówi, wypadam przy nim na naprawdę aktywną postać.
Jeden jest zakłamanym hipokrytą, więc jestem przy nim prawą i przykładną dziewczynką.
Jeden to typek tak głupkowato prześmiewczy, że cięzko przy nim być zabawną.

I jeszcze jedna kobieta, która jest taką suką, że ciężko na jej tle wypadać w ogóle. Ona nie umie ustać w tle.

Gdzieś po drodze musiałam stwierdzić, że do buddystki mi trochę daleko. Że trzeba cos przewartościować między fajką a piwem. Między egzaminem a zakuwaniem. Między uchem lewym a prawym. Między południem a północą Polski. Między ustami a brzegiem pucharu.

Wzbogacam się o kolejne cechy. Nie wartościuję, odkrywam. Od wartościowania jesteś Ty, ale zawsze mogę się schować między przeładowanym wieszakiem, belką od sufitu a kiczowatym obrazkiem. Tam nie ma mnie, to miejsce na mapie, gdzie kończy się papier.

W ciemnym zaułku bardzo dużego budynku czuję alkohol na mokrych włosach. Chcę być wchłonięta przez nikotynę i to wszystko co nosisz na sobie oprócz czarnych ciuchów i błyszczącego kapsla.
– Kocham Cię. – cedzę, płaczę (nie, serio?) – Kocham Cię tym bardziej, że w ogóle Cię nie rozumiem. Więc albo te puste miejsca zapełnie miłością albo…
– Nie powinnaś.
W Japonii jest tak, że gdy ktoś kończy rozmowę i obraca się plecami by odejść, trzeba dać mu odejść. Wirujące modelki w kolorowych kimonach wchłaniają Cię jak cień. „Nie rozumiesz!” walę pieścią w blat stołu. Przepycham się do przejścia walcząc o powietrze. O powietrze.

O grzyby na ścianach, kiedy wciśnięta jestem w ochronny skafander Twoich dłoni. Popychasz mi głowę w dół, zginasz kark, chcę się Tobie kłaniać, niżej, niżej, być mniejsza jeszcze.
– Jak ktoś podejdzie do ciebie na mniej niż pół metra, od razu chce Cię wyruchać…
Klniesz. Czkasz. Zasypiasz z moją głową zawieszoną w pół drogi, na Twoim miękkim brzuchu.

– Zakochałaś się?
– Nie. Chyba nie.
Nic a nic. Po prostu, mam już kogoś. Ale… Nawet bez ale. Nie umiem wymyślić żadnego ładnego ale. To dobry znak. Po tylu miesiącach to bardzo dobry znak.

Jak poranna erekcja.

Reklamy
Komentarze
  1. plnk pisze:

    Przy tym z niską samooceną to i ja wypadam na naprawdę pewnego siebie. :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s