Środek ciężkości

Posted: Kwiecień 7, 2009 in artystka i geek, i jeszcze coś, psychodelic

Czy to wciąż aktualne, że noszę ich wszystkich, szczególnie Księcia, w swoich gestach i słowach, w swoim pracoholizmie i sposobie poruszania się? Ilu takich mężczyzn ze Szczecina można nosić w sobie? Dlaczego opuszczam wzrok kiedy patrzysz na moje dłonie dobywające z plecaka pudełka tic-taców? Dlaczego skrzętnie drę każdy post-it, który traci sens istnienia po przeczytaniu? Czemu czasem w drodze z wykładów, słońce to czy deszcz, staje na Moście Dworcowym popatrzeć na Poznań Główny w dole? Jak wtedy, słucham:

and heaven’s not enough
if when I’m there I don’t remember you
and heaven does enough
you think you know it
and it uses you

Pamiętam, wszystko pamiętam, jak trzymasz długopis. Jak odwracasz się w drzwiach pociągu, by spojrzeć jak nie umiem się rozpłakać, (jak wiesz, że to Ty wszystkie te łzy zabrałeś ze sobą). Jak wstukujesz filozofię w swój laptop, jak wydymasz dolną wargę. Jak wycierasz włosy zmieniając kawałek z mp3, pochylony nad stołem (nigdy wtedy nie siadasz). Jak wsadzasz mi nos w oko i jak sam wywracasz oczami (nie umiesz tego zrobić bez spontanu). Jak kładziesz mi rękę na biodrze, jak odgarniasz mi włosy z czoła, jak potrafisz nie drgnąć ramieniem, kiedy opieram Ci na nim głowę. Nie jesteś jednym człowiekiem, ale ja też już dawno przestałam być jedną osobą.

cause I couldn’t cry
cause I turned away
couldn’t see the score
didn’t know the pain
of leaving yesterday really far behind
in another life
in another dream
by a different name
gave it all away
for a memory
and a quiet lie

Wszędzie pełno waszych zapachów, waszych głosów, waszego śmiechu i krzyku. Z kim przystajesz, takim się stajesz, tak? For me it’s more like „Z kim przystajesz, tym się stajesz”. Bardzo niejasno pamiętam, że miałam kiedyś imię, na które reagowałam. Że nie umiałam patrzeć w lustro, bo nie stałam w nim sama po drugiej stronie. Pamiętam, że bałam się śmierci i przełykałam ten lęk z każdym gestem, który nie był mój. Coś mi się wydaje, że byłam CZYJĄŚ dziewczyną, ale, że nie byłam Z KIMŚ. Ty tego nie zauważasz, ja też nie, ale trzymam puszkę z piwem tak samo jak Ty. Klnę tak samo jak Ty. Czasem kiedy wiem, że Cię tu nie ma, spaceruję po tych samych trasach, po których prowadziliśmy się na zmianę, obchodzę Twoje miejsce zamieszkania, sklepy, w których robiłeś lub robisz zakupy. Wszędzie ten śmiech nieznośny, te Twoje prychnięcia sarkazmu, Twoje dobrotliwe „Tylko się nie przywiązuj”, Twój zapach i ja pośrodku tego wszystkiego. Twoja. Wasza.

been a long road to follow
been there and gone tomorrow
without saying goodbye to yesterday
are the memories I hold still valid?
(…)
zero gravity what’s it like?
am I alone?
is somebody there beyond these heavy aching feet
still the road keeps on telling me to go on
something is pulling me
I feel the gravity of it all

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s