Blisko, bliżej, w środku – cz. 5 – Lort

Posted: Marzec 2, 2009 in i jeszcze coś, psychodelic


Ktoś mnie obarczył jarzem win
Zaszczepił pierworodny grzech
Długi czas odczuwałem tylko wstyd
Proszę by dobrze zrozumiano mnie
By dobrze zrozumiano mnie

Kiedy wszyscy inni byli daleko, Ty z narażeniem życia, no, internetu, byłeś w stanie czytać mi o 3 nad ranem bajki, jakbym nie była winna, nie musiała się przyznawać do błędu. Jakby to było nic takiego. Wyciągałeś swoim cierpliwym uchem słowa z mojej skołatanej głowy. Miałeś tych uszu kilka par na zmianę, chyba faktycznie musiały się przy mnie zużywać, bo wykorzystywałeś je na 100%, przegrzałeś je, masz raka uszu, raka policzków, cały jesteś czerwony od niewygodnych pytań i odpowiedzi. A jednak, niezależnie od bełkotanego Ci w ucho języka obcego, nie byłam Ci obca. Rozumiałeś.

Wypaczona wola, chory cel
Poza moralnością księgi praw
Na moją głowę święty gniew
Proszę by dobrze zrozumiano mnie
By dobrze zrozumiano mnie

Zastanawialiśmy się, po co to robimy. Dla śmiechu? Dla idei? Dla pieniędzy? Siedzieliśmy roześmiani i robiliśmy to dla siebie. Dla nas. Jeżeli ktoś chce z nami grac, to na naszych zasadach. Nie spuszczamy z tonu, nie śpimy po nocach. Jesteśmy cholernie niepoważni. Uważamy, że ruszanie dupą jest sexy. Wyciągnąłbyś mnie z największej batalii, przybił żółwika i pobiegł załatwiać swoje inne sprawy, zostawiając mnie pośrodku niczego, z niczym. Popadającą w coraz większą śmiechawkę. Ty jesteś moją redakcyjną szmatą. Ja jestem Twoją Mizuu.

Wyczulony na piękno ze wzrokiem w noc
Wyśniłem mój bluźnierczy sen

Śniłam utulona w cytaty z Małego Księcia by śnić o najpiękniejszej, naturalnej, ludzkiej nagości, z żebrami, z obojczykiem, z zarysem pośladków, z miękkością włosów tu i ówdzie. Popadałam w zachwyt, jak nad różą, jak nad rzeczami, które się oswoiło. Ze wszystkimi pieprzykami, zadrapaniami i miejscami, gdzie skóra jest wyschnięta. Ludzki zapach potu, smak skóry i śliny. Przyśniłeś mi się właśnie taki. Stałeś przede mną, a ja nie otwierałam oczu, żeby nie patrzeć. Nie zobaczyć. Nie zrozumieć.

Że nie czuję wstydu za mój los
Proszę by dobrze zrozumiano mnie
By dobrze zrozumiano mnie

Potrafię Ci wlać do uszu prawdę. Otworzyć palce zaciśniętych pięści na urodzaj. Wepchnąć w usta słowa, których wcześniej nie potrafiłeś wymówić. Nie umiem Cię ulepić na swoje podobieństwo, bo w ogóle nie jesteśmy do siebie podobni. Zawsze ramię w ramie powtarzający sobie w szczególnie ciężkie noce, że to nie grzech nienawidzić innych ludzi, nawet tych najbliższych. Że to nie wstyd nie wiedzieć i pytać. Że to nie porażka być egoista i odrzucić tych, którzy chcą nam płacić za bycie jakimiś. Patrzymy na cyferki tańczące po naszych stronach, jak tańczą, jak zabawnie ludzie docierają do nas. Uchylam Ci rogu obfitości i chcę obsypać słodkościami. Wylewam jednak tylko słone łzy na Twoje wąskie, chłopięce ramiona.

Poprzez cierpienie nie stajesz się
Tak bardzo piękny jakbyś chciał
Stajesz się zgorzkniały i szczęśliwy mniej
Proszę by dobrze zrozumiano mnie
By dobrze zrozumiano mnie

Trudno uwierzyć, że poznaliśmy się dlatego, że miałeś dla mnie parę zadrukowanych kartek, zupełnie bez powodu, śpiąc tak blisko, że już nigdy tak blisko spać nie będziemy, przejadając ze mną cudzy worek pistacji. Następnego dnia rano bawił mnie Twój, jakby magicznie przyczepiony tam przez noc, puchaty zarościk pod nosem. Czy pokochałam Cię na swój sposób właśnie wtedy? Kiedy mijaliśmy się na korytarzach? Pewnie tak. Potem już to samo, co zawsze – blisko, bliżej, kolizja czołowa. Skok na główkę. Rozwalony kręgosłup, być może moralny. Żadnego kaca. Moralnego też nie. Twoja moralność w poGO, moja w tanGO. Miało nas połączyć nihonGO.

Jeżeli piękno zasługuje na potępienie
Jeżeli mądrość potęguje jedynie zło
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc

Kiedyś, pamiętaj, to wszystko będzie należeć do nas. Spójrz, te rozświetlające ciemność neony za oknem gadu-gadu, te zużyte na 4chanie chujsteczki higieniczne, całe ich góry, ten pokryty kanji pejzaż, całe to piekło fandomowej szamotaniny. To wszystko będzie nasze. Zmieści się w kieszeni.

Na pendrivie. To wszystko, co weźmiemy ze sobą w drogę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s