Kawantropolog

Posted: Marzec 13, 2008 in mała lingwistka, Obrazowo, Rant, Wyszperane

Wielu moich znajomych sądzi, poniekąd słusznie, że materialnie – łatwo mnie uszczęśliwić. In English: I’m easy to please. Nie potrzebuję dużo, wystarczy sobie założyć 3 główne nurty: Japonia, owce, crafting; potem zaś – zakupić dowolny przedmiot lub zrobić go samemu. Kolekcje rośnie tanim kosztem i kiedy wpadam do zaprzyjaźnionych bibliotek, panie wtykają mi, jak myślą, ciekawe i nowe pozycje. Wystarczy jeden rzut oka na którąkolwiek z moich półek
polka.jpg

i okazuje się, że bynajmniej. Że całość bierze w łeb. Jedyną niezawodną w tej konkurencji osobą jest pani Ewa, moja opiekunka literacka, która jakby przez telepatie potrafi przeszukiwać bazy książek w moim mózgu. I nawet kiedy mówię ze śmiechem „oj, haha, to trudne, ja już tyle tego przeczytałam, ciężko utrafić, haha..” to jednak ma coś dla mnie.

img_6077.jpgKsiążki z serii „Oblicza Japonii” cenię, bo to w większości dobre, jeśli nie najlepsze, prace magisterskie japonistów. Widząc jeszcze na tylnej okładce takie sformułowania jak „naukowo atrakcyjna” czy „może stać się jednym z najistotniejszych wkładów do japonistyki” autorstwa nijako guru – prof. Majewicza, jestem nastawiona optymistycznie na lekturę „W Kawagoe – antropolog wobec życia codziennego Japończyków” Igi Rutkowskiej.

Tylko się kurde, rozczarowałam sromotnie. Ładnie wydany… pamiętnik. Tylko jeśli chodzi o pointe – brak totalny. Praca w założeniu miota się miedzy opisem antropologicznym, a znaczeniem ceremonii ślubnych w Kraju Kwitnącej Wiśni. I co? I dupa panowie i panie. Nie chcę podważać zdania żadnego z recenzentów, no ale litości. Ten jeden rozdział opisujący sensu stricte te śluby (trzy, w skrócie) nie różni się zanadto od wpisu na blogu po obejrzeniu kasety z wesela cioci Jadzi. Może ja mylnie pojmuję pracę antropologa, ale trzeba się chyba doszukiwać w pracy badawczej sensu, symboli, pochodzenia. To było, owszem, było, ale przypominało mi do złudzenia blog Ani (młodziutka gimnazjalistka, zaczęła interesować się Japonią, co bardzo pochwalam, bo lata temu byłam taka jak ona, tylko ona ma Wikipedię, a ja miałam bibliotekę – czy tylko ja widzę różnicę? Zajrzyjcie tak czy siak, powspierajcie kolejne pokolenie.). A przy powoływaniu się na tak bogatą bibliografię (str. 123-126 – czcionką 10tką!) chyba można zdobyć się na więcej?
Szczególnie, że już po lekturze Waltera „Modern Japan Through its Weddings” (którą jako jedną z wielu książek z bibliografii, czytałam) wiele pytań w pracy nie pozostało by bez odpowiedzi, a tematem pracy nie zdawałoby się „Czy wolno mi opisać w pracy charakter przyjaciółki moich rodziców?”… czy to tylko ja i moje rozgoryczenie, czy też w polskiej japonistyce mogłoby się dziać zdecydowanie lepiej (spójrzcie na książki czy tłumaczenia doktora Kanerta – no są trudne niektóre, ale jak świetnie zrobione!) ??

Reklamy
Komentarze
  1. protom pisze:

    Może kiedyś spojrzę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s