Mentalny okres

Posted: Styczeń 29, 2008 in Blog, Tfurczość


(side note: notka poniżej wciąż jeszcze aktualna, dostaję o niej raporty mailem, nie martwić się, zauważę)

Nachodzi to mnie czasem nad wyraz znienacka. Upierdliwe toto straszne, nagle odkrywa się, że ma się ochotę przebić się czymś ostrym w pewnym miejscu ciała, żeby to z siebie wylać. Mówię o sokach kreatywności oczywiście. Frustracja narasta do punktu absurdu, zajmuję się 12 rzeczami naraz, 5 z nich nigdy nawet nie kończę, żadna mnie nie satysfakcjonuje. Wszystko jest wtórne. Potrzebowałabym [czegoś takiego] i nie mogę zrozumieć, dlaczego inni nie są tym zaaferowani. Chciałabym, żeby zrobili wokół mnie dużo szumu, żeby teraz, jak na finiszu ciężkiego Tour de Pologne wszyscy widzieli, że oto właśnie teraz zbliżam się z czołem wyścigu do magicznej wstążki i wybucha 20 razy silniejszy doping. Chciałabym dogonić pogodnością i łatwością projektowania [tą panią], albo wynajdować takie góry inspirującego stuffu jak [Pixel].
Do ukończenia tej układanki brakuje mi jednego puzzle’a. Proces przemeblowania całych zwojów neuronów w poszukiwaniu go to właśnie mentalny okres

Advertisements
Komentarze
  1. palnik pisze:

    Parafrazując cytat z pewnego filmu: Creativity not in notebook, creativity in you.

  2. protom pisze:

    No to pewnie bolesny okres. Ale, jak każdy okres, w końcu minie. I, jak każdy okres, znowu wróci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s