…In the dress your husband hates…

Posted: Styczeń 17, 2008 in Blog

Właśnie i do mnie przypełz jeden paskudny dzień. Średnio mi z tym. Szczerze mówiąc chujowo. Ale błogosławieni Ci, co pyskują, bowiem im już pyskować nie będą. I czasem mogą mieć rację. (przemyca podziękowania dla Protoma) Poza tym dobrze wyjść z wykładów i jakoś spędzić czas. Znowu. W sensie spędzić. Przepędzać tramwaje i samochody, dobrze jeść, nie gubić się w tłumie, starać się nawzajem rozśmieszyć. (przemyca podziękowania dla Miro)

Ech nicniechciejstwo dopadło mnie w samym środku sesji. Muszę spróbować coś z tym zrobić.

Reklamy
Komentarze
  1. protom pisze:

    No to chyba mnie też dopadł ten sam wirus. A tamta nota to, tak BTW, najlepsza Twoja nota w ostatnim czasie, oczywiście moim skromnym zdaniem (w sensie, że nie pamiętam takiej, która mi się aż tak podobała). Postanowiłem więc jakoś przekazać moje wyrazy uznania… 😉

  2. palnik pisze:

    Też mnie nicniechciejstwo dopadło, it’s like yellow fever – spreads like wildfire! Dzień natomiast właśnie dobiega końca, czemu wdzięcznym być należy. 🙂

  3. grainne pisze:

    Ja myślę, że to taka ogólnosesyjna epidemia ;). Po czym ja poznaję sesję? Po tym, że ni z tego ni z owego zaczynam oglądać jakąś długą i wciągającą serię anime ;).

    Trzymaj się :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s