W małym miasteczku.

Posted: Grudzień 28, 2006 in Blog

W małym miasteczku czekało na mnie dwuosobowe łóżko, pozsuwane z dwóch mniejszych, mój mężczyzna rozrzucał na nim wieczorami nogi, marzył o zakupie takiego, nie miałam gdzie się położyć, nie wiem, czy nie mieściłam się w to marzenie, czy po prostu cała wolna przestrzeń była jego rozrzuceniem nóg.
Nie było tam tramwajów, metra, w ogóle żadnej publicznej komunikacji miejskiej, a samoloty latały tak wysoko, że oczy łzawiły, kiedy się chciało wypatrzeć po którym końcu białej szramy na niebie jest samolot. Więc było cicho, ludzie jakby w zimowym śnie, i ci na chodnikach, i ci w puszkach samochodów…

Były też stoły zastanowione dobrem wszelkim, aż córka zawodowego kucharza miała problem z wyborem. W małym miasteczku, za tanie pieniądze w sklepach kiełkują owoce egzotyczniejsze niż filmy pornograficzne z Azjatkami. To było wszechogarniające, oblepiające dodatkowymi kilogramami tłuszczu i sokiem na brodzie, na palcach, na wizytowych spodniach.

Może by tak z okazji Szczęśliwego Nowego Roku przenieść Poznań do Kluczborka? Tylko niech tam nasz Teatr Nowy postawią i japonistykę też zamienią z dawnymi „Pszczółkami” (zabytek: tam uczyła się Edyta Górniak). Mogę na to pójść, zdecydowanie mogę na to pójść.

Advertisements
Komentarze
  1. protom pisze:

    To przeniesienie by chyba nic nie załatwiło, Poznań i tak zawsze będzie Poznaniem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s