Pseudoballada o stłuczonym dzbanuszku

Posted: Wrzesień 21, 2006 in Tfurczość

Kiedy już wiedziałam jak to nazywają zawodowi artyści – blokadą twórczą – Ty wetknęłaś mi w rękę dzbanek. Był tak pełen słów, durnych pomysłów, śmiechów i chichotów, powłóczystych spojrzeń i dziwnych połączeń barw, że nie doniosłaś mi go w całości. Jak w ludowym porzekadle – póki mu się ucho nie urwało. Teraz wydyma dumnie pierś pośród moich słoiczków i naczynek do hodowania słów, pewnie naigrywa się ze smukłej, granatowej butelki kiedy mnie nie ma.

Kiedy go przyłożyć do ucha, nie ma szumu morza w środku, ani trelów wymalowanego na nich ptaszka – tylko Twój oddech szeleści.

Reklamy
Komentarze
  1. Ead pisze:

    No ladnie. Ja ostatnio nie mam sily, by pisac. Legalnie mi sie nie chce. I jeszcze troche i sie ze mnie wyleje potok slow na kartke – albo padne. 😉

  2. protom pisze:

    Poprzedni lay mi się bardziej podobał.

  3. thrr pisze:

    słów, słów, kiedy, kiedy. widzę tu zdania, które odbijają się od siebie jak echo. ewidentnie widać zakochanie. pzdr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s