Mystical Nature

Posted: Lipiec 2, 2006 in Tfurczość

Zazdroszczę pisarzom, którzy potrafią wykreować świat i postacie ‚z głowy’. Osobiście bez pewnego specjalnego gatunku ludzi zwanych dalej Muzami – jestem bezradna. Co prawda, sprawnie wkładam im dialogi w usta, potrafię stworzyć postać, z którą się zaprzyjaźnię i znam jej reakcje, ale… No właśnie, zbierając cudze zdjęcia, opowieści, filmiki, polecane empetrójeczki, pozwalam sobie na brak planu fabuły. To postacie mają wchodzić w interakcje, opowiadać mi o sobie, ja tylko biernie rejestruję. Problem tkwi w tym, że czasami odchodzą, a ja zostaję z niczym, z urwaną w połowie historią. Możliwe w takim razie, że opowieść nie była warta całego zachodu.

Poniżej spory fragment z powstałego dla jednej z moich ex-Muz opowiadanka „Mystical Nature (zainspirowanego serią całkiem niezłych fotografii) w klimatach, jak łatwo się zorientujecie fantasy a’la mariaż Sapkowskiego i Tolkiena (w końcu to on wymyślił elfy).

Kiedy Mizuu go poznała myślała, że jest elfem. Jechała na swoim siwku z eskortą trzech ludzi swojego ojczyma. Uznał, że jej niekontrolowane umiejętności i słabe zdrowie, zarówno psychiczne jak i fizyczne, stanowią poważne zagrożenie dla otoczenia. Uznał za słuszne odesłać ją do jakiegoś klasztoru, gdzie kapłanki powinny się nią jakoś zająć. W ostateczności nim spalą ją na stosie, spali samą siebie.
Póki co, ręce miała związane i przytroczone do siodła. I knebel.
A potem na skraju lasu zobaczyła ich, wysokich mężczyzn z lotkami strzał przytulonymi do policzków. Mierzyli w ich kierunku. Rozsypka jakiegoś elfiego komando sądząc po brązach i zieleniach w jakie byli odziani.
– Pieprzone elfysyny… – zaklął ten, który jechał po jej prawym boku. Dobył z pochwy miecza.
To była jej szansa, spięła konia piętami i wysunęła się szybko do przodu.
– Gonić ją! – wrzasnął dowódzca eskorty.
Przeliczyła się. Kilkanaście strzał posypało się przed kopyta jej siwka. Koń spłoszył się najpierw ich świstem, a potem szczękiem oręża z tyłu. Zatańczył na trakcie, zarzucił łbem. Zarżał. Ostatecznie straciła równowagę gdy wśród pokrzykiwań ogier stanął na tylnych kopytach. Zjechała mu na zad, a zaraz potem poczuła okrapne rwanie we wszystkich stawach rąk – nadgarstki wciąż były przytroczone do siodła. Elfie krzyki zawierały z pewnością słowa „kobieta” i „jeniec”, jedne z niewielu, które Mizuu rozpoznawała w ich śpiewnej mowie. Jej obstawa wybiła się jeszcze bardziej do przodu, odległości zmniejszyły się w przeciągu kilku sekund, teraz miecze czyniły spustoszenie wśród spłoszonych elfów. Te nie dały jednak za wygraną, kiedy ona próbowała usilnie uspokoić siwka, poruszając się szybko przy jego boku z chyba wystawionym barkiem, wciąż przywiązana do siodła, ze łzami płynącymi obficie po policzkach. Pod jej nogi potoczyła się nagle jakaś elfia głowa. Wrzasnęła tak przenikliwie, że było to słychać nawet przez knebel. A potem płaszcze sfrunęły z koni. Powoli odwróciłą głowę. Paru długowłosych mężczyzn stało pośrodku pobojowiska, po ogierach został tylko tętent kopyt i połamane gałązki, tam, gdzie wbiegły do lasu, a na piaszczystym trakcie rozwleczeni byli ludzie jej ojczyma. Piersi mieli naszpikowane strzałami. Kiedy jeden z elfów, blondyn, doskoczył do niej i jednym zdecydowanym ruchem rozciął krępujące ją więzy, zachwiała sie do tyłu i na chwilę straciła przytomność.
– Hej, heeeej! – klepał ją cierpliwie po policzkach. Otwierając oczy wyławiała szczegóły. Ubrudzony ziemią policzek, jasne oczy, delikatny zarost na brodzie, na czole skórzana opaska z jakimś kamieniem pośrodku, długie blond włosy. Ale to nie był elf. Nie miał spiczastych uszu, ani nawet tej szczególnej szlachetności rysów.
– Kim Ty….? – wybąkała ledwo otwierając usta.
– Liail, mam na imię Liail. I jeśli dziś wieczorem umilisz nam pobyt przy ognisku odpowiedziami na pewne pytania, mogę Ci obiecać, że chłopcy nie będą chcieli, żebyś umilała im czas w… inny… sposób… – wymownie dotknął zimnymi opuszkami palców odsłoniętego fragmentu jej brzucha.
Z braku lepszego planu skinęła potwierdzająco głową. 

Reklamy
Komentarze
  1. thrr pisze:

    ja widzę to tak:

    mizuu jest facetem. na potrzeby wyobraźni zmieniłem mu imię na thrr. elfy okazują się natomiast napalonymi nimfami i wcale nie proponują bohaterowi głównemu pobytu przy ognisku. a przynajmniej nie w celu przepytania go.

  2. Mizuu pisze:

    thrr > Dalbys sie ojcu w ciemie bic? Nie masz jaj, napalone nimfy na Ciebie nie poleca ;P

  3. thrr pisze:

    mam dwa lewe.

  4. protom pisze:

    Więc ludzie którzy Cię otaczają, są w większości tylko natchnieniem do tworzenia?

  5. Mizuu pisze:

    prot > w 90% tak

  6. protom pisze:

    A pozostałe 10?

  7. Mizuu pisze:

    prot > trzeba miec z kim uprawiac sex. 😉 Taki maly zarcik. Roznie bywa.

  8. Antydystans pisze:

    Mnie się podobało to opowiadanie (czy raczej fragment)…
    Oczywiście, niektóre historie nigdy nie zostaną zakończone, ale można do nich dla przykładu powrócić. A dlaczego? Ponieważ, ta powyższa warta jest zakończenia.

  9. protom pisze:

    Mało śmieszny. Ale to w sumie Twoje życie. Zatem załóżmy, że zaśmiałem się z grzeczności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s