Nie ma cincin bez Cin Cin

Posted: Czerwiec 23, 2006 in Blog, Tfurczość

_cincin.jpg

Z okazji chumoru tak dobrego, że aż przez 'ch' – kolejny fragment z cyklu opowiadań "Hihistoria z hahaczykiem" (rozdział Wszyscy dawcy spermy są honorowi) :

       Tymczasem obok mnie, na krześle za wysokim według norm Unii Europejskiej, usiadł jakiś punk. Niesymetrycznie obcięte włosy opadały mu obu stronach głowy, na czarnym T-shircie widniał zielony liść Sierotki Marysi. Wyglądał jak ktoś, kto po prostu dobrze znosił kaca z dnia poprzedniego. Nie wytrzymałam.
       – Widzisz tę dziurę na kolanie? – brązowe, lekko podkrążone oczy zwrócił ku moim udom i usiłował przypomnieć sobie gdzie w obszarze nogi znajduje się kolano. Złapał na nim ostrość, więc kontynuowałam – Ta czerwona kropka to zagojona rana, wielkości tej dziury. – wykrzywiłam usta, chcąc mu uzmysłowić, że to jeszcze niedawno bolało – Znaczy się, szybko się goję. Po ciąży też się szybko zrosnę.
       W związku z czym postawił mi piwo.

Advertisements
Komentarze
  1. last pisze:

    Piwo z rana jak smietana 🙂 opowieść znaczy Histeria bardzo teges interesująca tylko co po tym piwie :))

  2. Mizuu pisze:

    last > mysle, ze mozna sie domyslic po tytule rozdzialu.

  3. protom pisze:

    Jak zwykle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s