Pośród psikań i smarkań zabrałam się do porządków w szufladzie biurka, po czym nie znalazłam tam nic, co by mnie zaskoczyło, z wyjątkiem jednej białej kartki. Treść zapisana ręcznie i faktycznie pamiętam okoliczność, w jakiej powstała. Cytuję obie strony w całości, bowiem najwyraźniej nie zebrałam się wtedy, za małolaty, na odwagę:

STRONA PRZEDNIA

„Masz ładne oczy”
(czyli wiersz relacji osobowej Zduńska Wola-Poznań)

I spoglądał w moją stronę
kiedy nas oddzielały drzwi zepsute
a szyby tylko tyle, żeby
się to spojrzenie wmieściło

Oboje jak szczeniaki
ale on – ten ładniejszy z miotu
na jego widok małe dziewczynki
chciały natychmiast mieć psa

A ja, zamknięta w kartonie
(z drzwiami! Drzwi – element komiczny!)
„10 ZŁ ZA SZTUKĘ”
będę wiersze wylizywać na ścianach

STRONA TYLNA

Od
Agnieszki „Mizuu” Gorońskiej
laureatki już 3 nagród
literackich, na
pamiątkę zimowej jazdy
pociągiem (zupełnie nie
lirycznej) 10.1.06

(MOŻNA MNIE ZŁAPAĆ
POD MAILEM
{tu ówczesny adres e-mail})

Strach pomyśleć, że 8 lat temu, będąc w towarzystwie innych osób (a jechała wtedy ze mną m.in. moja opiekunka literacka i ktoś z redakcji) byłam tak wielkim bezczelem, żeby wyrwać tę kartkę z ich notatnika i próbować ją wepchnąć jakiemuś przystojniakowi (nie bardzo pamiętam, to był typ uroczego łachudry). Tak się chyba wtedy leczyłam z Księcia. Heh, dziś nawet nie mam z kogo się leczyć.

cii

Posted: Styczeń 9, 2012 in Muzycznie, Wyszperane

Choć wino nie tak cudne

i nie najlepiej śpisz 

Więdnie się i chudnie,

a jednak chce się żyć,

chce się żyć..

Kolejna książka, która dużo mi przypomniała. Znałam, chociaż przelotnie dość, większość ludzi pracującą nad polską wersją tej książki. Ponadto miałam kiedyś chłopaka-goistę (pozdrawiam z tego miejsca Ciebie, Szymku i Twoją piękną żonę!).

Mimo wszystko tak naprawdę nie mogę zbyt dużo o tej książce napisać – jest porządnie wydana, ale to tylko lub aż – opis partii go. To prawda, Kawabata był doskonałym obserwatorem i świetnie oddał ducha tej partii – ale to się czuje albo nie, nie można o tym pisać wtórnie. Ja poczułam.

Tym krótkim wpisem chciałam po prostu polecić tę lekturę wszystkim, którzy czują jakąś więź z tą bardziej klasyczną Japonią – z kwitnącymi wiśniami, zajazdami w japońskim stylu (ryokanami), haiku i duchem wojownika. „Meijin” pozwoli się wam wyciszyć i docenić dobrze dobrane, delikatne słowa. Absolutnie odradzam to dzieło wszystkim, którzy Japonii nie lubią, jest im ona obojętna albo widzą w Japonii ojczyznę Anime, gier komputorowych i dziwacznych wynalazków – zasną i wyrzucą.

Bonus: Dzieło Kawabaty powstało oczywiście w oparciu o autentyczną partię go. Oto ponoć zdjęcie z tej właśnie partii: