Pośród psikań i smarkań zabrałam się do porządków w szufladzie biurka, po czym nie znalazłam tam nic, co by mnie zaskoczyło, z wyjątkiem jednej białej kartki. Treść zapisana ręcznie i faktycznie pamiętam okoliczność, w jakiej powstała. Cytuję obie strony w całości, bowiem najwyraźniej nie zebrałam się wtedy, za małolaty, na odwagę:
STRONA PRZEDNIA
„Masz ładne oczy”
(czyli wiersz relacji osobowej Zduńska Wola-Poznań)I spoglądał w moją stronę
kiedy nas oddzielały drzwi zepsute
a szyby tylko tyle, żeby
się to spojrzenie wmieściłoOboje jak szczeniaki
ale on – ten ładniejszy z miotu
na jego widok małe dziewczynki
chciały natychmiast mieć psaA ja, zamknięta w kartonie
(z drzwiami! Drzwi – element komiczny!)
„10 ZŁ ZA SZTUKĘ”
będę wiersze wylizywać na ścianach
STRONA TYLNA
Od
Agnieszki „Mizuu” Gorońskiej
laureatki już 3 nagród
literackich, na
pamiątkę zimowej jazdy
pociągiem (zupełnie nie
lirycznej) 10.1.06(MOŻNA MNIE ZŁAPAĆ
POD MAILEM
{tu ówczesny adres e-mail})
Strach pomyśleć, że 8 lat temu, będąc w towarzystwie innych osób (a jechała wtedy ze mną m.in. moja opiekunka literacka i ktoś z redakcji) byłam tak wielkim bezczelem, żeby wyrwać tę kartkę z ich notatnika i próbować ją wepchnąć jakiemuś przystojniakowi (nie bardzo pamiętam, to był typ uroczego łachudry). Tak się chyba wtedy leczyłam z Księcia. Heh, dziś nawet nie mam z kogo się leczyć.




